Długo zwlekałam z tworzeniem tego wpisu, bo przepis jest banalnie prosty. A przynajmniej tak mi się wydawało, póki Pani Chrup mnie nie uświadomiła, że istnieje mnóstwo technik i sposobów przyrządzania warzyw. To trochę tak jak z publikacją przepisu na kanapki. Niby coś standardowego, a jednak każdy robi je nieco odmiennie.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Obiad. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Obiad. Pokaż wszystkie posty
środa, 25 lipca 2018
środa, 21 lutego 2018
Drożdżowa tarta ze szpinakiem i wędzonym tofu (bez nabiału)
Pewnego zimowego poranka wpadłam na pomysł tej właśnie tarty. Uwielbiam połączenie szpinaku z fetą i czosnkiem (zwłaszcza jako dodatek do makaronu!), ale w wyniku odstawienia nabiału, ten rarytas jest poza moim zasięgiem. Ale wędzone tofu bardzo dobrze zastępuje biały ser solankowy. Ma dość intensywny smak (jak oscypek) i naprawdę genialnie komponuje się z wyrazistym czosnkiem. Zamiast kruchego spodu - zrobiłam drożdżowy pełnoziarnisty (jak na pizzę ;)). Efekt przeszedł moje oczekiwania. Jeśli chcecie wersję wegańską - pomińcie dodatek jajka do farszu, a miód w cieście zastąpcie cukrem kokosowym.
środa, 13 grudnia 2017
Postna kapusta z grzybami - wegańska
Dzisiejszy przepis nie należy do błyskawicznych, ale to są właśnie uroki świąt - przygotowujemy potrawy, które wymagają więcej uwagi i odwdzięczają się pysznym smakiem. To czyni je wyjątkowymi i uroczystymi. Postna kapusta zagościła w moim domu w czasach podstawówki - mama od zawsze gotowała na święta bigos, ale nigdy go nie jadłam, bo nie lubiłam dodatku mięsa. Jednak pewnego dnia mama zaproponowała, że przygotuje mi kapustę bez jego udziału. Pieczenie - zarówno bigosu, jak i postnej kapusty - do naszego domu weszło kilka lat później - na początku mojego liceum. Uwierzcie mi, zapiekana kapusta nabiera niezwykłego aromatu, znacznie różniącego się od zwykłej, duszonej kapusty. Im więcej razy ją pieczemy, tym staje się pyszniejsza. Warto przygotować większą ilość, którą można zapasteryzować w słoiku (przetestowane! ;)) lub mrozić i używać później np. do łazanek lub naleśników. Potrawę od początku do końca radzę przygotować w jednym garnku, który nadaje się i do gotowania, i do zapiekania - koniecznie musi być zaopatrzony w pokrywkę (która również będzie nadawać się do obydwu czynności). Jest z tym trochę zabawy, ale smak (oraz aromat) jest tego wart. Serdecznie polecam!
środa, 1 listopada 2017
Jesienna zupa grzybowa
Tata poszedł na grzyby i efektem były dość spore zbiory leśnych darów. Wszystkie pomroziliśmy w małych woreczkach, dzięki czemu o każdej porze roku możemy sięgnąć do własnych zapasów (przydają się zwłaszcza zimą do farszu kapuścianego do pierogów wigilijnych lub do bigosu). Ja postawiłam na lekką zupę grzybową - niezabielaną, ale opcjonalnie można dodać mleko kokosowe, śmietanę lub jogurt. I bez tego jest ona wyśmienita - podsmażane na maśle warzywa nabierają wyśmienitego aromatu, a dodatek ogrodowego lubczyku i czosnku świetnie komponuje się z grzybami. Dobrze rozgrzewa w brzydkie, jesienne dni. Serdecznie polecam!
środa, 27 września 2017
Pulpeciki drobiowe w sosie grzybowym - bez jajek i nabiału
Dzisiaj propozycja na jesienny obiad dla mięsożernych :) Delikatne pulpeciki w sosie grzybowym to esencja wrześniowych dni. Bardzo aromatyczne, z jeszcze dostępnymi, świeżymi ziołami. Takie pulpeciki najbardziej lubię w towarzystwie kaszy gryczanej oraz kiszonych ogórków. Pulpeciki są delikatne, ale nie rozpadają się. Choć masa jest nieco klejąca, nie trzeba dodawać jajka ani bułki. Osoby, które nie jedzą mięsa, z powodzeniem mogą wykorzystać przepis na sam sos grzybowy. Ten jest bez jogurtu, śmietany czy innych zabielaczy. Aromatu dodaje odrobina tartego selera oraz podsmażona cebulka. Zagęściłam go niewielką ilością siemienia lnianego oraz mąki, żeby nie był zbyt wodnisty. Dobra i dietetyczna opcja dla tych, którzy lubią klasykę :)
środa, 6 września 2017
Jesienna zupa-krem z dyni - wegańska!
Trzeba się z tym niestety pogodzić, że chyba nadeszła jesień. Po niewielu chwilach ciepełka i słońca, wkroczyła z impetem i przytupem, zwalając wszystkich kilkunastostopniowym spadkiem temperatury, ciemnymi chmurami i obfitym deszczem. Znowu trzeba ubierać kurtki, a parasol stał się nieodłącznym towarzyszem. Widzę po sobie, że kolejny raz trzeba się wzmacniać i... rozgrzewać. Na mnie najlepiej działają gorące potrawki, gulasze czy właśnie zupy. A jak jesień - to i dynia.
Historia była prosta. Mama wypatrzyła dynię, kupiła ją i wbijając mnie w fotel zapytała, czy zrobię jej zupę-krem z dyni. Moja mama. I zupa-krem. Na dodatek z dyni. Oniemiałam.
Zupę robię od wielu, wielu lat. Wcześniej dawałam masło oraz jogurt, ale ponieważ mocno ograniczyłam nabiał - zdecydowałam się na mleko kokosowe. Smak jak zwykle mnie nie zawiódł. Do tego rozgrzewający imbir oraz kurkuma na wzmocnienie - i prosty obiad gotowy. Idealny. Polecam!
środa, 30 sierpnia 2017
Pieczeń jajeczna z kaszą jaglaną
Miały wyjść kotleciki, ale jak zwykle moja niecierpliwość zwyciężyła i wyszła pieczeń ;) Przepis na kotlety jajeczne wielokrotnie widziałam w Internecie, ale sama nigdy takich nie jadłam, ani nie robiłam. Byłam bardzo ciekawa ich smaków, a że chciałam przygotować coś, co będzie bogate w białko (które chcę dostarczać dla lepszych efektów ćwiczeń - a musiałam zrezygnować z serków i twarożków), a jednocześnie bezmięsne. Dzisiejsza pieczeń strukturą przypomina piankę, a smakiem - pastę jajeczną. Dodatek kaszy jaglanej wzbogacił nie tylko walory smakowe, ale także odżywcze. Najlepiej smakuje ze świeżymi warzywami. Miłośnikom pasty jajecznej na pewno posmakuje :)
środa, 2 sierpnia 2017
Letnie risotto z kurkami i cukinią!
Kupiłam na targu kurki. Nosiłam się z tym zakupem dobre dwa sezony. Cena powalała (40 zł za kg!), ale wiedziałam, że dla smaku wystarczy niewielka ilość. Nie mogłam się oprzeć - w głowie miałam kremowy sos grzybowy lub jajecznicę. Wygrała opcja obiadowa i dlatego dzisiaj mogę Wam zaprezentować letnie risotto z kurkami. No dobra... Sama metoda przyrządzenia nie jest typowo włoska (okroiłam ilość masła, nie dałam parmezanu, nie użyłam ryżu arborio ani białego wina), ale na pewno bogata w smaki. Serdecznie polecam!
środa, 26 lipca 2017
Babka ziemniaczana - danie regionalne w wersji fit!
U mojej babci na Podlasiu bardzo popularnymi daniami są kiszka ziemniaczana oraz babka ziemniaczana. Ta pierwsza to faszerowane jelita (jak na kaszankę) masą ziemniaczaną z podsmażaną cebulką i boczkiem (lub słoniną), które się piecze (oczywiście - w tłuszczu :D). Druga potrawa to starte surowe ziemniaki wraz z cebulą oraz dużą ilością boczku (lub słoniny), które piecze się w formie. Takie placki ziemniaczane, ale w innej postaci.
O ile za kiszką ziemniaczaną nigdy nie przepadałam (i chyba nawet jej nie próbowałam), o tyle babka ziemniaczana już trafiała w mój gust (o ile nie było tam zbyt wiele mięsiwa). Ale ale, kilka tygodni temu pierwszy raz postanowiłam zaeksperymentować i zrobić ją w lżejszej wersji - bez mięsa i tony tłuszczu. Efekt był wyśmienity, a przepis powtórzyłam i teraz może gościć na blogu :) Jest świetna z sezonowymi warzywami lub jako samodzielne danie. Zapraszam!
środa, 19 lipca 2017
Letnia sałatka z pęczakiem, bobem i młodą marchewką - wegańska!
Widząc w internecie coraz więcej sałatek z bobem, postanowiłam przyrządzić swoją wersję. Jadłam kiedyś w sieciówce North Fish cieciorkę z ajwarem, a także sałatkę z kaszą pęczak, czerwoną cebulką, ogórkiem konserwowym i musztardą. Obydwa dania bardzo mi smakowały, więc postanowiłam troszkę je połączyć, dodać coś od siebie - i uzyskałam przepyszną sałatkę na śniadanie czy obiad (idealny na upalny dzień). Bardzo dobrze wpisuje się w letnią aurę, wykorzystując dary tej pory roku - przepyszny bób i słodka marchewka nigdy nie smakują tak dobrze, jak teraz :)
środa, 12 lipca 2017
Pieczone, wegańskie kotleciki z zielonej soczewicy
Przepis powstał spontanicznie po tym, jak zasmakował mi farsz do pierogów z soczewicą, który przygotowałam. Uwielbiam połączenie duszonej cebulki i zielonej soczewicy, która świetnie zapewnia sytość. Jest bardzo bogata w białko oraz węglowodany złożone, a także wit. B9, miedź, żelazo i mangan. Czosnek nadaje rewelacyjnej pikanterii i dobrze komponuje się z kminem rzymskim. Dodatek tahini zapewnia źródło zdrowych tłuszczy, dzięki czemu kotleciki stają się pełnowartościowym daniem. Nie dodałam ani jajka, ani mąki, w związku z tym sprawdzą się idealnie w dietach wegańskich i bezglutenowych. Podane ze świeżymi, letnimi warzywami w formie sałatki - na słoneczny dzień jak znalazł :)
środa, 7 czerwca 2017
Wegańska zupa-krem z cukinii i selera
Natchniona przepisem Ani z bloga Wszystko Smaczne, postanowiłam przyrządzić zupę z cukinii. W międzyczasie jednak, będąc na uczelni, dotarł do mnie zapach zupy selerowo-cebulowej, znanej z przedszkola - uwielbiałam taki wywar, często podawany z grzankami. Raz udało mi się idealnie odwzorować jej smak. Natomiast teraz stanęłam przed dylematem - zupa z cukinii czy zupa selerowa? Nie zastanawiając się zbyt długo, postanowiłam obydwa przepisy połączyć. Mając na względzie, iż zalega mi troszkę mleczka kokosowego, postanowiłam, że to nim zaprawię zupę, co dodało całości istotnej kremowości. Przy okazji, danie nabrało wegańskiego charakteru - jednak, jak większość moich przepisów, można je zmodyfikować, zaprawiając jogurtem lub śmietaną, a warzywa dusząc na maśle klarowanym. Choć w smaku na pewno będzie nieco inne. Serdecznie zapraszam!
niedziela, 28 maja 2017
Foodbook #1
W przeprowadzanej niedawno ankiecie okazało się, że bardzo chętnie zobaczylibyście, co jem w ciągu dnia. Przyznam szczerze, że miałam opory przed publikowaniem foodbooka - nie bardzo chciałam (i dalej nie chcę), żeby ktoś oceniał, co jem, ile jem, w jakich konfiguracjach... Z drugiej strony muszę przyznać, że uwielbiam oglądać takie wpisy u innych i się inspirować - zawsze to fajny bodziec do urozmaicenia diety :) Dzisiaj mam dla Was pierwszego foodbooka - nie wiem, jak często będzie się pojawiał. Poniższe posiłki jadłam w dzień wolny od zajęć, choć dalej pracowity ;) Mam nadzieję, że Wam się spodoba.
środa, 24 maja 2017
Stir-fry z cukinią w stylu azjatyckim!
Bazar Lotników przy Puławskiej w Warszawie. Blaszany bar o jakże wdzięcznej nazwie "Bambus", a w środku biedni i głodni studenci. Niezbyt to w stylu "fit", ale od czasu do czasu można się skusić.
Zamówiłam kurczaka z ryżem i warzywami, i... przypomniały mi się wspaniałe Pad Thaie, tajskie curry oraz Stir-Fry, które jadłam w Australii. Ich smak był zdecydowanie lepszy niż w warszawskiej rzeczywistości, ale jeden impuls wystarczy, by w głowie powstała myśl: czas urozmaicić kaszowo-warzywne menu i wziąć się za konkretną kuchnię :) Po przyjeździe do Lublina, skoczyłam do sklepu po sos rybny i sojowy oraz ocet ryżowy, kilka warzyw. Przypraw nie potrzebowałam, bo siostra przywiozła mi oryginalne z Tajlandii. I zaczęło się pyszne czarowanie. Serio - nawet moja mama o dość tradycyjnym podejściu do jedzenia była zachwycona. Dodatkowy plus? Szybkość przygotowania. W Stir-fry ważne jest, aby dość mocno rozgrzać tłuszcz, a warzywa (lub inne składniki) smażyć krótko, by były jędrne i chrupiące. Koniec gadania, czas na pichcenie!
środa, 15 marca 2017
Kurczak-curry na zielono
Nieco zmodyfikowany przepis, który kiedyś zaserwowała nam siostra :) Jaki był oryginał? Aromatyczne udka kurczaka natarte curry, pokrojony w kostkę koper włoski (fenkuł), ziarna kolendry i oliwki, a wszystko pieczone w brytfannie, a podane zostało z kuskusem. Rok temu zamieniłam udka na pierś indyka, a fenkuł na selera naciowego i wyszło równie pyszne :) Tym razem jednak użyłam piersi kurczaka, a całość zrobiłam na patelni (uroki życia studenta :D). Nie miałam ochoty na kuskus, więc ugotowałam brązowy ryż, który świetnie skomponował się z aromatycznymi dodatkami. Nie sądziłam, że zielone oliwki tak dobrze będą współgrać z anyżkowym fenkułem czy selerem naciowym. Jeśli jesteście na diecie wegetariańskiej lub wegańskiej, pomińcie dodatek mięsa - wydaje mi się, że dobrze będzie tutaj pasować ciecierzyca :) Serdecznie polecam!
środa, 11 stycznia 2017
Kurczak w sosie słodko-kwaśnym z ryżem pełnoziarnistym w wersji fit!
Dzisiaj iście polska chińszczyzna :) Jak byłam w 5 lub 6 klasie podstawówki, pierwszy raz spróbowałam kurczaka w sosie słodko-kwaśnym u koleżanki z klasy. Pamiętam, że była śnieżna zima, któraś z sobót. Cały dzień chodziłyśmy po dworze, rzucając się śnieżkami, ślizgając po lodzie i zjeżdżając z górek (najlepiej na pupie :P). Wstąpiłam do niej, a jej mama zaprosiła mnie na ten obiad. Przepadłam! Od razu jak wróciłam do domu, poprosiłam mamę, żeby przygotowała mi taką samą potrawę. Oczywiście, obydwie wersje były słoikowe - z "dozą" cukru i wzmacniaczy (bynajmniej nie zdrowia ;)). Potem moja mama robiła tę potrawę także sama, a jak zmieniłam sposób odżywiania, powiedziałam jej "Papa". Aż pewnego dnia mnie olśniło, że można przecież ją zrobić w wersji fit! I z taką przychodzę do Was. Bazę stanowi bulion Miso o orientalnym smaku, dzięki wodorostom wakame. Można go zastąpić bulionem roślinnym. Dodajemy mieszankę chińską (albo warzywa: paprykę, cebulę, pędy bambusa, marchewkę, grzybki mun), świeżego ananasa, odrobinę miodu dla osłody i octu winnego dla kwasku. Do tego przecier pomidorowy (u mnie domowy!) i ryż pełnoziarnisty. Można? Można! W smaku nie odbiega od tego słoikowego, a nawet bym powiedziała, że jest o nieeebo lepszy. Zapraszam!
Składniki (3-4 porcje):
- pojedyncza, duża pierś kurczaka
- 200 g ananasa świeżego obranego
- słoik przecieru pomidorowego (domowego) lub puszka pomidorów
- opakowanie mieszanki chińskiej
- dwie łyżki kukurydzy z puszki (bez cukru)
- płaska łyżka mąki do zagęszczenia (użyłam pszennej pełnoziarnistej, świetnie sprawdza się także gryczana)
- 2 łyżki sosu sojowego
- 2 łyżki octu winnego (białego)
- płaska łyżka miodu
- pieprz świeżo mielony i ewentualnie sól do smaku
- ok. 350-400 ml bulionu Miso od Amandin
- do podania: ryż pełnoziarnisty
Pierś kurczaka kroimy w kostkę, wrzucamy do garnka i zalewamy bulionem. Wstawiamy na ogień. Dorzucamy mieszankę chińską oraz dolewamy pomidory. Gdy kurczak się ugotuje, dorzucamy kukurydzę oraz pokrojonego w kostkę ananasa. Przyprawiamy sosem sojowym, miodem i octem winnym, a także pieprzem. W odrobinie wody mieszamy mąkę do uzyskania jednolitej masy i wlewamy do gotującego się sosu. Gotujemy, aż zgęstnieje. Podajemy z pełnoziarnistym ryżem.
Smacznego!
Wpis powstał w ramach współpracy z hurtownią:
środa, 28 grudnia 2016
Ryba w sosie koperkowo-beszamelowym
Pamiętam, jak kiedyś mama przygotowywała rybę w sosie śmietanowo-koperkowym. Lekko kwaskowaty, kremowy sos, pieczone, delikatne płaty ryby, suszony koperek. A to wszystko podawane z gotowanymi ziemniaczkami i surówką z kiszonej kapusty. Gdy otrzymałam od hurtowni Vegamarket ryżowy beszamel, pomyślałam, że spróbuję odtworzyć ten przepis, a efektem mogę podzielić się z Wami :) Beszamel jest produktem bezglutenowym, nie zawiera tłuszczu palmowego ani utwardzonego oraz wzmacniaczy smaku. Świetnie komponuje się z pieprzem cytrynowym i suszonym koperkiem. Śmiało możecie zamienić go na ten świeży - ja nie miałam dostępu do takiego dobrej jakości, więc pozostałam przy wariancie suszonym :) Zapraszam do przetestowania przepisu!
Składniki (1 porcja):
- filet rybny (sola, dorsz, tilapia, morszczuk)
- ćwierć cebuli
- łyżka suszonego koperku
- pół łyżeczki masła klarowanego
- łyżeczka oleju
- 3 łyżki beszamelu ryżowego Amandin
- sól, pieprz cytrynowy, pieprz ziarnisty świeżo mielony, czosnek suszony
Filet nacieramy solą, pieprzem cytrynowym i suszonym czosnkiem. Rozgrzewamy na patelni masło klarowane i obsmażamy rybę. Odstawiamy na bok. Cebulę siekamy w kosteczkę. Na tej samej patelni rozgrzewamy łyżeczkę oleju i wrzucamy cebulkę. Podlewamy wodą i solimy. Dusimy, aż cebulka zmięknie i odparuje woda. Zalewamy beszamelem i dodajemy kawałki ryby. Przyprawiamy świeżo mielonym pieprzem i koperkiem. Podajemy z kaszą, ryżem, ziemniakami i ulubionymi surówkami.
Wpis powstał w ramach współpracy z hurtownią:
środa, 23 listopada 2016
Wegańskie dyniowe curry z cieciorką
W pierwszej relacji z mojej podróży do Australii pisałam Wam, że na okręcie, który zwiedzałam, miałam możliwość spróbowania przepysznego curry dyniowego z cieciorką. Obiecałam (zarówno sobie, jak i Wam), że danie odtworzę w Polsce. Długo nie trzeba było czekać :) Wyszło przepyszne, sycące i pożywne, świetnie rozgrzewa w jesienne chłody. Słodka dynia rewelacyjnie komponuje się z kremowym mleczkiem kokosowym, a dzięki cieciorce (bogatej w błonnik) syci na długo. W jednym daniu mamy porcję węglowodanów złożonych, tłuszczu oraz roślinnego białka, dzięki czemy jest bardzo dobrze zbilansowane. Koniecznie musicie spróbować!
Składniki (1 duża porcja bez dodatków lub dwie - jeśli podajemy z ryżem):
- 200 g dyni
- pół puszki cieciorki (120 g)
- pół dużej cebuli (85 g)
- średnia marchewka (100 g)
- łyżeczka oleju
- 1/4-1/3 dużej puszki mleka kokosowego (ok. 120 ml; moje miało 65% miąższu kokosa)
- przyprawy: płaska łyżeczka curry, 1/3 łyżeczki kuminu, pół łyżeczki kurkumy, pół łyżeczki słodkiej papryki, szczypta chilli, sól do smaku
Cebulę kroimy w kosteczkę. W garnku rozgrzewamy łyżeczkę oleju i szklimy na niej cebulkę. Solimy i podlewamy odrobinę wodą (nie może przekraczać poziomu cebuli). Marchewkę trzemy na tarce i wrzucamy do cebuli. Całość przesmażamy 5 min i dodajemy pokrojoną w kostkę dynię, a następnie odsączoną cieciorkę i podlewamy mleczkiem kokosowym. Gotujemy do momentu, aż warzywa zmiękną. Doprawiamy curry, kuminem, kurkumą, słodką papryką i chilli. Można jeść solo lub z ryżem, kaszą czy kuskusem :)
Smacznego!
poniedziałek, 14 listopada 2016
Sałatka z pieczoną dynią, fetą i burakiem - czyli jesienne wzmocnienie!
Pierwszą kulinarną inspiracją z podróży do Australii (relację z pierwszego dnia możecie przeczytać tutaj) była sałatka z pieczoną dynią, burakiem i fetą, którą przyrządziła moja siostra :) Początkowo połączenie wydawało mi się dziwne, chociaż widywałam już podobne przepisy w czeluściach internetu. Niemniej jednak okazała się przepyszna i sama większość spałaszowałam :) Niemniej jednak, po powrocie do Polski następnego dnia przyrządziłam taką samą sałatkę - od siebie dodałam jedynie czerwoną paprykę (którą uwielbiam!). Gdy przyjechałam na ten weekend do domu - sałatkę przyrządziłam dla rodziny i choć początkowo rodzice sceptycznie podchodzili do tego połączenia, to skończyło się zachwytami oraz prośbami o przepis. Postanowiłam, że nie będę się z nim kryć - i dzielę się nim z Wami. Dynia jest typowo jesiennym warzywem, bogatym w betakaroten. Burak, natomiast, ma działanie wzmacniające oraz stymuluje organizm do produkcji krwi. Gdy sezon na dynie minie (nie czuję, kiedy rymuję ;)), myślę, że równie dobrze sprawdzi się pieczona marchew. Takie słodko-słone połączenie bardzo przypadło mi do gustu. Mam nadzieję, że wypróbujecie - i podzielicie się ze mną wrażeniami :)
Składniki (porcja rodzinna - 1 duuuża micha):
- kawałek dyni (moja przed obraniem ważyła 0,5 kg)
- duży burak (ok. 300-350 g)
- kostka twardej fety (moja miała 150 g)
- nieduża główka sałaty lodowej
- 1 czerwona papryka
- 150 g pomidorków koktajlowych
- 3/4 średniej długości ogórka świeżego (można pominąć, gdy już są niesmaczne)
- do upieczenia dyni: 2 łyżki oleju rzepakowego, łyżeczka ziół prowansalskich, 1,5 łyżeczki przyprawy kebab-gyros
- dressing: sól, pieprz, płaska łyżeczka miodu, 2 łyżki octu balsamicznego, kokosowego (ja dałam od Cocofina) lub z białego wina, 2 łyżki oleju lnianego, zioła prowansalskie
- opcjonalnie: orzechy włoskie lub pestki dyni do posypania
Dynię obieramy i kroimy na 2-centymetrową kostkę. Posypujemy ziołami i polewamy olejem, wysypujemy na blaszkę i pieczemy 40-50 minut w 200 stopniach. Buraka szorujemy, zawijamy w folię aluminiową i także pieczemy - aż będzie miękki.
Do dużej miski rwiemy na kawałki sałatę lodową. Pomidorki koktajlowe kroimy na połówki (lub ćwiartki, jeśli są większe), ogórka, paprykę i fetę w kostkę. W szklaneczce/miseczce łączymy składniki dressingu.
Upieczonego buraka kroimy w kostkę i dorzucamy do sałatki razem z dynią i resztą warzyw. Polewamy dressingiem. Opcjonalnie można posypać orzechami włoskimi lub pestkami dyni.
Smacznego!
środa, 9 listopada 2016
Łosoś w kremowym sosie z brokułem, czosnkiem i papryką
Ten przepis jest typowo studencki - co było pod ręką, to wylądowało w garnku ;) Razem z koleżankami świętowałyśmy pierwsze zdane kolokwia w (jeszcze dobrze nierozpoczętej) sesji letniej, więc przygotowałyśmy uroczystą kolację (w akompaniamencie dobrego filmu i długich pogaduszek). Nas była czwórka, ale podane niżej składniki starczą dla dwóch osób. Bardzo dobre danie na jesienne obiady, spędzane w gronie najbliższych, gdy za oknem panuje szaruga, a kolory na talerzu dodają nam energii :)
Łosoś jest rybą bogatą w NNKT z grupy Omega-3, które działają przeciwzapalnie i świetnie stymulują mózg w okresie zwiększonego wysiłku umysłowego. Dodatkowo oddziałują na odporność, co jest ważne, gdy pogoda jest kapryśna. Brokuł jest rośliną wspomagającą oczyszczanie organizmu, wspierającego odporność i produkcję krwinek, a bogactwo błonnika wspiera pracę jelit oraz zapewnia uczucie sytości. Sulforafan sprawia, że ma działanie antynowotworowe, które jest także spowodowane zawartością przeciwutleniaczy - wit. A i C.
Składniki (2 porcje):
- 150 g makaronu pełnoziarnistego
- łyżeczka masła klarowanego
- ząbek czosnku
- ok. 75 g łososia wędzonego na zimno
- pół papryki czerwonej
- nieduży brokuł
- suszone oregano
- 1 łyżka serka śmietankowego (typu Philadelphia, President, Turek Figura)
- sól i pieprz do smaku
Gotujemy makaron zgodnie z instrukcją na opakowaniu. We wrzątku blanszujemy różyczki brokuła (żeby były jędrne). Na łyżeczce masła podsmażamy przeciśnięty przez praskę ząbek czosnku. Kroimy łososia w drobną kosteczkę i dorzucamy do czosnku - w razie potrzeby, podlewamy wodą. Pod sam koniec dodajemy paprykę pokrojoną w kostkę (aby była chrupiąca) i serek oraz przyprawy. Mieszamy razem z ugotowanym brokułem. Podajemy z makaronem.
Smacznego!
Subskrybuj:
Posty (Atom)























