Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bez nabiału. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bez nabiału. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 4 października 2018

Purella, BeRaw! Kulki Oriental Boost - Recenzja


Recenzję białkowych kulek BeRaw! Cocoa Pleasure obiecałam Wam jakiś czas temu, ale... tak, tak. Kulki zniknęły, nie doczekawszy się recenzji, a jadłam je na raty. Zawierały bowiem białka mleka krowiego, którego unikam w diecie, a jak już jem, to w niskich "stężeniach". Pokrótce tylko o nich wspomnę - były to drugie kulki z tej serii, jakie próbowałam i bardzo się na nich zawiodłam. Twarde, prawie niesłodkie i zbite. Pierwszymi kulkami się zachwyciłam - a były to właśnie Oriental Boost, którymi się zachwyciłam, choć często zdrowe batony z korzennymi przyprawami bywały dla mnie problematyczne. Czym tu się zachwycać...? ;)

poniedziałek, 1 października 2018

Legal Cakes, baton Red Velvet - Recenzja

Przyszedł czas na recenzję ostatniego batona, którego otrzymałam jako nagrodę w konkursie Legal Cakes. Ten wariant jadłam już uprzednio - nie pamiętam nawet, w jakich okolicznościach, ani dlaczego nie doczekał się recenzji na blogu, ale pamiętam, że bardzo, bardzo mi smakował. Choć znanego ciacha Red Velvet nie jadłam i nie mogę odnieść smaku tego batona do oryginału, to jednak jak najlepiej starałam się opisać produkt od zdrowej cukierni :)

poniedziałek, 24 września 2018

Legal Cakes, baton Sneaky - Recenzja

Ostatnio warszawska cukiernia Legal Cakes przeprowadzała na fanpage'u konkurs, w którym trzeba było napisać dwa batony, które najbardziej nam smakują i dwa, które smakują najmniej. Spośród odpowiedzi losowali 3 osoby, którym wysłali paczkę z batonami. Szczęśliwie - jedną z tych osób byłam ja :) Daaaawno nic nie wygrałam, więc za przesyłkę serdecznie dziękuję! Spośród bogatej oferty Legal Cakes wybrałam Red Velvet, Karmelovego, Chiacho i Sneaky'ego. Tego ostatniego nie próbowałam, więc poszedł na pierwszy ogień, a wrażeniami dzielę się z Wami :)

poniedziałek, 17 września 2018

Surovital, Cocoa, Orzechy laskowe w czekoladzie kokosowej - Recenzja


Te orzechy kupiłam ponad rok temu i wtedy też zdecydowaną większość z nich zjadłam. No, zachomikowałam 4 kulki, żeby mieć do recenzji (ach to życie jedzeniowego blogera ;)). Generalnie bardzo lubiłam orzechy laskowe w mlecznej czekoladzie i często po nie sięgałam (do moich ulubionych należały Lilastars od Milki - choć teraz nie widuję ich wcale). Dlatego gdy dowiedziałam się o produktach Surovital wiedziałam, że muszę ich spróbować, żeby móc wrócić wspomnieniami do starych, dobrych (choć mrocznych czasów). Jako pierwsze próbowałam orzechy w gorzkiej czekoladzie, które jednak swoją lekką goryczą nieco odbiegały od zapamiętanego smaku. Całe szczęście producent zaczął kombinować z czekoladą, wprowadzając wariant mleczny (vegemylk - bo tak naprawdę jest to produkt wegański). O jego teście przeczytacie w dalszej części wpisu :)

czwartek, 13 września 2018

Wawel, gorzka czekolada z pomarańczą bez cukru - Recenzja


Po recenzji wariantu kokosowego, przyszedł czas na tabliczkę z pomarańczą. Bardzo lubię to połączenie w czekoladach (wydaje mi się być nieco ekskluzywne - nie wiem, dlaczego), jednak w wariantach bezcukrowych rzadko jest ono spotykane (już znacznie częściej w raw batonach, jak chociażby Max Sport Raw Paleo Protein Blood Orange). Jak na tym polu wypadł rodzimy producent?

poniedziałek, 20 sierpnia 2018

Alesto, Peanuts & Dates Raw Bar - Recenzja


W poprzednim wpisie z recenzją wariantu Coconut & Maracuja wspomniałam, że za produkcję Lidlowych batonów Alesto odpowiada czeski Bombus, spod którego skrzydła wychodzą Raw Energy Maracuja & Coconut oraz Raw Energy Peanuts & Dates. Tym razem przyszedł czas na ocenę wariantu fistaszkowego. Uwielbiam te orzechy i wszystko z ich dodatkiem, a oryginalny Raw Energy baaardzo mi smakował (kupowałam go wielokrotnie). Czy Lidlowy odpowiednik smakuje identycznie jak klasyk?

piątek, 17 sierpnia 2018

Alesto, Coconut & Maracuja Raw Bar - Recenzja


Z wielką przyjemnością śledzę na Instagramie kilka profili, które prezentują nowości na sklepowych półkach. To właśnie na jednym z nich wyczaiłam raw bary w Lidlu spod marki Alesto. Mowa o dwóch batonach, które swoimi składami bardzo przypominały... Bombusy (Raw Energy Maracuja & Coconut oraz Raw Energy Peanuts & Dates). Dziś na tapetę wezmę wariant z kokosem i marakują, który potencjalnie mógł być problematyczny.

piątek, 15 czerwca 2018

Intenson, Focus On - Recenzja


To już ostatni wariant smakowy z nowej linii Intenson. Dzisiejszego bohatera dorwałam przez przypadek w innym sklepie niż dwa poprzednio recenzowane warianty i właściwie gdyby nie ten przypadek, nie wiedziałabym, że firma wypuściła też trzecią wersję smakową. Ten baton ma sprzyjać koncentracji, a służy temu boomba antyoksydantów, witamin i minerałów, pochodzących od migdałów i goji. Czy jesteście ciekawi, jak walory zdrowotne przekładają się na smak? ;)

środa, 13 czerwca 2018

Haul #7


I znowu się nazbierało nowości w moich zapasach ;) Ostatnio nieco mniej kupuję raw barów, a częściej jadam bakalie, ale są nowości, obok których nie umiem przejść obojętnie. Zaliczają się do nich najnowsze batony Ener Bio z Rossmanna (choć tutaj zdecydowałam się tylko na dwa warianty, ze względu na skandalicznie wysoką cenę :() czy Bakalland. Zapraszam do przeglądu moich najnowszych jedzeniowych zakupów :)

poniedziałek, 11 czerwca 2018

Intenson, Good Vibes - Recenzja

Jak wspomniałam w recenzji pierwszego batona z nowej linii Intenson, dorwałam także dwa inne warianty smakowe. Dzisiaj przyjrzę się bliżej wersji z nasionami konopi i korzeniem maca (którego smak uwielbiam). Cała seria promowana jest jako "premium superfoods", bowiem zawiera dodatki różnych substancji prozdrowotnych. Na wstępie chciałam zaznaczyć, że jest to jedynie chwyt marketingowy, bowiem nie znam batonów, które miałyby na tyle dużo wspomnianych superfoods, by wykazywały one pozytywny efekt jeśli chodzi o zdrowie... Dlatego pod uwagę biorę głównie skład i smak.

piątek, 8 czerwca 2018

Intenson, Energy Flow - Recenzja


W jednym z hauli pokazywałam Wam nowe raw bary od Intenson. Z moich uważnych obserwacji recenzenckiej blogosfery (oraz... Instagramosfery?) wynika, że nie są zbyt znane i popularne, więc postanowiłam jako pierwsza przetestować dla Was dostępne smaki. Przyznam szczerze, że przyczyna takiego stanu rzeczy jest też inna - po prostu kusiło mnie spróbowanie nowości. A zaczęłam od... oczywiście. Wersji kakaowej.

czwartek, 7 czerwca 2018

Foodbook #11



Tak, wiem, wiem, że bardzo lubicie foodbooki :) Ja także uwielbiam je przeglądać. Zazwyczaj wtedy myślę sobie, że moje są mało kreatywne lub "udziwnione", ale prawda jest taka, że na co dzień nie bardzo mam ochotę wymyślać coś szczególnie kreatywnego (zwłaszcza, gdy jest się w środku sesji, a termin obrony zbliża się nieubłaganie...). 

środa, 30 maja 2018

Placuszki z wędzonego tofu - jak ziemniaczane!


Bardzo spontaniczny przepis, zainspirowany eksperymentem Ani. Ania chciała ugotować wege leniwe, ale masa rozpadła jej się podczas gotowania, więc ją usmażyła. Pomyślałam, że spróbuję zrobić coś takiego od razu na patelni, ale wykorzystam wędzone tofu. Efekt mnie bardzo pozytywnie zaskoczył. Placuchy smakowały dokładnie tak jak te, które przygotowywała moja babcia z gotowanych ziemniaków. Obowiązkowo przyrządziłam do nich sos pieczarkowy, a całe danie możecie zobaczyć w moim ostatnim foodbooku. Tymczasem - dzielę się przepisem. Naprawdę warto spróbować!

piątek, 4 maja 2018

Torras Zero, czekolada gorzka z kokosem bez dodatku cukru - Recenzja


Marka Torras tworzy jedne z najciekawszych bezcukrowych czekolad, które są w miarę dostępne w Polsce i które miałam przyjemność próbować. Na oficjalnej stronie producenta od dłuższego czasu widziałam serię Zero, a proponowane warianty smakowe wywoływały u mnie istny ślinotok. Kiedy guiltfree zaoferowało zniżkę w postaci darmowej dostawy, poczyniłam nieduże zakupy, a do koszyka wpadła tabliczka z wiórkami kokosowymi. Nadmienię, że bardzo lubiłam w "mrocznych czasach" mleczne czekolady wypełnione chrupiącymi i aromatycznymi wiórkami. W Polsce podobne wypuścił Wawel, ale o nich przeczytacie w oddzielnej recenzji.

środa, 2 maja 2018

Fit Bajaderki


Już od dawna chodziły za mną fit bajaderki, a czarę przelała Veganmania organizowana w Lublinie. To tam kupiłam wegańską bajaderkę i postanowiłam, że sama zrobię słodkie kulki na bazie ciasta. Bajaderki pamiętam z dzieciństwa, a ich mistrzem był mój brat. Robił je bardzo często, z dużą ilością kakao i aromatu rumowego. Zrobiłam wersję fit - nie miałam zbyt wielu biszkoptów, dlatego wzbogaciłam je dodatkiem opiekanych płatków. Są lepsze, bo nie nadają kulce suchości, a lekkiego efektu crunchy. Do tego masło migdałowe, kakao, rodzynki i aromaty, które "robią całą robotę". Kule są bardzo sycące i przepyszne - idealne na słodki poczęstunek :)

piątek, 27 kwietnia 2018

Foods by Ann, Pocket Energy Bar Kokos & Kakao - Recenzja


Na koniec zostawiłam batonika o dość popularnym zestawieniu głównych składników smakowych. Mowa o kokosie i kakao, które występuje chociażby w asortymencie firmy Bombus (Raw Energy Coconut & Cocoa), Cocofina, QuinBite oraz w australijskich Emma & Tom's i Naturally Nood Smoosh'd Bar Cocoa Lamington. Nie ukrywam, że bardzo często wybieram batony z tym składnikami, choć jakość kokosa czasem bywa... kontrowersyjna. Ale w tym przypadku się nie zawiodłam :)

środa, 25 kwietnia 2018

Foodbook #10

Już 2 miesiące nie było na blogu foodbooka... Jaka jest tego przyczyna? Stałam się strasznie zabieganą dziewczyną, która - choć lubi gotować - nie chce tracić czasu na "stanie w garach". Wolę pospacerować, spotkać się ze znajomymi, zrobić rzeczy na uczelnię... Poza tym, bardzo absorbująca stała się działalność w kole naukowym. W wyniku tego, postawiłam na prostotę - najczęściej jadam pieczone warzywa (w ogromnej ilości), surówki (z selera, kapusty pekińskiej czy marchewki), jogurty sojowe, serki z tofu, jajka na twardo i jarzyny jak do ryby po grecku. 

poniedziałek, 23 kwietnia 2018

Foods by Ann, Pocket Energy Bar Banan & Kakao - Recenzja

Jak wspomniałam w poprzednim wpisie, batoniki w niedostępnych stacjonarnie smakach pomogła mi zdobyć moja koleżanka, robiąc zakupy online. Spośród wielu ciekawych smaków wybrałam te, które ciekawiły mnie najbardziej. Dzisiaj przedstawię Wam połączenie idealne - banana i kakao. Przyznam szczerze, że rozpoczynając swoją przygodę ze zdrowym odżywianiem, koktajl z mleka, banana i kakao świetnie zastępował mi słodycze. O tym, jak wypadła ta wersja smakowa, dowiecie się z dalszej części wpisu :)

piątek, 20 kwietnia 2018

Foods by Ann, Pocket Energy Bar Kokos & Banan - Recenzja


Wydaje mi się, że szał na produkty Ani Lewandowskiej nieco przycichł, jednak dalej są to rzeczy, na widok których większości osób oczy robią się jak 5 zł ;) Nie inaczej jest w moim przypadku. Dobrze wiecie, że jestem dość ciekawska i lubię testować nowości (choć dostaję przez to po kieszeni...). Tych kilka batonów nie miałabym możliwości zrecenzować, gdyby nie moja koleżanka, która wyhaczyła promocję na stronie Ani. Ponieważ sama robiła zamówienie, skorzystałam i się do niej przyłączyłam (dziękuję, Pati! :*). Na pierwszy ogień poszedł Kokos & Banan - jedno z moich ulubionych połączeń.

środa, 18 kwietnia 2018

Smakowity sernik bez sera i cukru (tofurnik)

Chodził za mną sernik na święta... Ale postanowiłam, że spróbuję pokombinować z tofu i przygotować sernik bez nabiału. Od ok. 2 miesięcy unikam mleka zwierzęcego oraz produktów pochodnych, stąd w przepisie wykorzystałam tofu, kaszę jaglaną i mleko kokosowe. Nie spodziewałam się, że wypiek choć odrobinę będzie przypominał smakiem klasyczny sernik, ale... efekt był tak niesamowicie smaczny, że musiał wylądować na blogu. Nie jest to wersja wegańska ze względu na dodatek jaj. Do swojego wypieku nie dodałam sody - dopiero po upieczeniu przeczytałam, że to był błąd - i dlatego sernik mi popękał, jednak w żaden sposób nie wpłynęło to na smak. Dzięki skórce z cytryny oraz sokowi odnosi się wrażenie, że mamy do czynienia z lekko kwaśnym twarożkiem. Kasza jaglana, którą doskonale zblendowałam z tofu, nadała odpowiedniej, lekko proszkowej konsystencji. Mleczko kokosowe wniosło odrobinę delikatności, a sernik rozpływa się w ustach. Spróbujcie koniecznie. Ja nie zamierzam wracać do klasycznej wersji ;)