poniedziałek, 12 lutego 2018

Bakalland, Ba! Protein - recenzja zbiorcza

Bardzo podoba mi się fakt, że polscy producenci zaczynają być coraz bardziej innowacyjni w zakresie zdrowych słodyczy. Przestają stawiać na utarte schematy w zakresie receptury batonów (bazującej na daktylach), a sięgają coraz częściej po ekspandowane zboża lub zagłębiają się w świat białkowych wyrobów. Podobnie jest w przypadku Bakallandu, który niedawno wypuścił serię proteinowych batonów. Uwielbiam typowo żujną i treściwą strukturę białkowych słodyczy, dlatego z chęcią sięgnęłam po tę serię. Potem tego pożałowałam.
Bananowy, truskawkowy, kawowy

WYGLĄD
Design opakowań kojarzy mi się ze stylem moro - typowo żołnierskim. Na etykietach znajdziemy informację, iż produkt zawiera naturalne ekstrakty i jest pozbawiony cukru. W prawym dolnym rogu widnieje logo producenta, a powyżej - sportowy obrazek - zaś z lewej strony wyszczególnione dla danego wariantu smakowego składniki. Wersja kawowa (przedtreningowa) zawiera: kawę, ziarna kakaowca i czekoladę, a z ekstraktów: taurynę i kreatyninę. Na obrazku widnieje biegacz. 
Wersja bananowa składa się także z orzeszków ziemnych i czekolady, i jest zalecana po treningu. Wzbogacono ją w kreatynę i beta-alaninę. Na obrazku widzimy rowerzystę.
Wersja truskawkowa ma w składzie również goji i czekoladę, i własciwie nie wiem, czy powinno się ją jeść przed czy po treningu, bowiem towarzyszy jej napis "be active and keep fit" ("bądź aktywny i fit"). Dodatkowymi składnikami są L-karnityna i kolagen, a na obrazku widzimy wysportowaną panią.
Orzechowy, Bananowy, Truskawkowy, Kawowy
Ostatni wariant to połączenie fistaszków, migdałów i czekolady, najlepszy przed bardzo intensywnym treningiem, co potwierdza obrazek, ukazujący pana, robiącego pompki na pięściach (jakby to powiedzieli moi koledzy - "propsy" za formę). Wzbogacono go dodatkiem kreatyny i kolagenu.
Po wyjęciu z opakowań każdy z batonów prezentował się praktycznie identycznie. Oblane były czekoladą (która jedynie w przypadku truskawkowej wersji była gruba), a sama struktura była bardzo zwarta. Wierzch był nieco pomarszczony - podobnie jak w Twixie. Polewa dobrze trzyma się batona.

SMAK I ZAPACH
Kawowy, Bananowy, Truskawkowy
  • Kawowy: pachnie waniliowym cappuccino z lekką domieszką mlecznej czekolady. Czekolada jest gorzka i niezbyt słodka. Wgryzłam się z łatwością, a środek zaskoczył mnie brakiem żujności. Struktura była nieco mączna, ale nie twarda i zbita, tylko proszkowa - podobnie jak w cukierkach pudrowych, które rozpuszczają się w mgnieniu oka. Taka konsystencja sprawia, że nie jestem w stanie dobrze "poczuć" samego batona, bo bardzo szybko znika. Nie jest zbyt słodki, a główne skrzypce odgrywa intensywny smak cappuccino. Gdzieniegdzie napotykam na ziarna kakao, które fajnie chrupią i dobrze komponują się z kawą.
  • Bananowy: pachnie jak pianki bananowe w czekoladzie - jest to sztuczny zapach i ma niewiele wspólnego z samymi owocami. Czekolada jest gorzka, przesycona aromatem bananowym i nie bardzo czuję jej słodycz. Konsystencja okazała się podobna do wersji kawowej, zaś w smaku dominowała sztuczność aromatu, która po przełknięciu okazała się wręcz piekąca chemią oraz fermentem przejrzałych owoców. Orzechów nie wyczułam ani w aromacie, ani w smaku. 
  • Truskawkowy: pachnie jak... moja ulubiona Milka truskawkowa! Jest to delikatnie sztuczny zapach truskawki w połączeniu z kwaskowym jogurtem - jednak sztuczność nie dorównuje wersji bananowej. Jak wspomniałam wcześniej, warstwa czekolady jest wyraźnie grubsza. Baton był nieco bardziej żujny od poprzednich wariantów, ale dalej dość szybko znika w buzi pod wpływem ciepła i śliny. Smak podobny do zapachu - czuję słodziutki jogurt truskawkowy (choć słodycz wszystkich batonów jest wyraźnie niższa od znanych mi batonów białkowych). Goji w ogóle nie wyczułam.
  • Orzechowo-migdałowy: ten był najbardziej żujny z testowanej czwórki, co mi się bardzo podobało. Pachniał słodko, migdałowo, mlecznie i waniliowo. W ogóle nie wyczułam orzechów ziemnych, zarówno na etapie wąchania, jak i jedzenia. Jest nieco słodszy od reszty batonów, ale nadal jest to słodycz umiarkowana. Smak? Cóż... ani migdałowy, ani masłoorzechowy. Przyrównałabym go do mleka waniliowego, ale bardzo delikatnego. 


PODSUMOWANIE
Najbardziej smakował mi wariant truskawkowy i orzechowo-migdałowy, ale nie jestem przekonana, czy będę do nich wracać. Kompletną porażką okazał się wariant z dodatkiem banana - takiej sztuczności już dawno nie jadłam i nie czułam. Wersja kawowa jest okej, ale trochę nazbyt kawowa jak dla mnie. Na pewno nie satysfakcjonuje mnie konsystencja tych słodyczy - wolę bardziej treściwe i żujne batoniki, które mogę faktycznie w buzi poczuć.

SKŁAD:

  • Kawowy: koncentrat białka serwatkowego WPC 80 30%, inulina, czekolada 20% (miazga kakaowa, maltitol, tłuszcz kakaowy, lecytyna sojowa, aromat naturalny), syrop maltitolowy, substancja wypełniająca: polidekstroza, olej słonecznikowy,z iarno kakaowca 1,5%, tauryna 1,1%, kreatyna 1,1%, błonnik grochowy, ekstrakt z korzenia żeń-szenia 0,44%, aromat, lecytyna sojowa, magnez, esktrakt z guarany, kofeina, niacyna, kwas pantotenowy, wit. B12, D, B6, tiamina, ryboflawina
  • Bananowy: koncentrat białka serwatkowego WPC 80 28,4%, czekolada 20% (miazga kakaowa, maltitole, tłuszcz kakaowy, lecytyna sojowa, aromat naturalny), inulina, syrop maltitolowy, polidekstroza, orzeszki ziemne prażone cięte 3%, olej słonecznikowy, banan liofilizowany 2%, kreatyna 1,1%, beta-alanina 1,1%, błonnik grochowy, ekstrakt ze skrzypu polnego 0,44%, aromaty, lecytyna, magnez, żelazo, niacyna, kwas pantotenowy, wit. B12, D, B6, ryboflawina, tiamina.
  • Truskawkowy: koncentrat białka serwatkowego WPC 80 25%, inulina czekolada 20% (miazga kakaowa, maltitole, tłuszcz kakaowy, lecytyna sojowa, aromat naturalny), syrop maltitolowy, polidekstroza, kolagen 3%, olej słonecznikowy, kazeiniany sodu i wapnia, błonnik grochowy, l-karnityna 1,1%, tauryna 1,1%, truskawka liofilizowana 0,7%, jagody goji 0,5%, aromat natualny, lecytyny, ekstrakt z zielonej herbaty 0,44%, ekstrakt z żeń-szenia 0,44%, cynk, chrom, selen
  • Orzechowo-migdałowy: koncentrat białka serwatkowego WPC 80 26%, inulina, czekolada 20% (miazga kakaowa, maltitole, tłuszcz kakaowy, lecytyna sojowa, aromat naturalny), syrop maltitolowy, polidekstroza, orzeszki ziemne prażone cięte 4,5%, kolagen 3%, olej słonecznikowy, banan liofilizowany 2%, kreatyna 1,1%, beta-alanina 1,1%, migdały prażone cięte 1%, błonnik grochowy, aromat, ekstrakt z korzenia żeń-szenia 0,2%, lecytyny, potas, magnez, wit. C, B6, B12, ryboflawina, tiamina, cynk, niacyna, kwas pantotenowy, kwas foliowy.

KALORYCZNOŚĆ:

  • Kawowy: 390 kcal/100 g (176 kcal/baton 45 g)
  • Bananowy: 381 kcal/100 g (171 kcal/baton 45 g)
  • Truskawkowy: 376 kcal/100 g (169 kcal/baton 45 g)
  • Orzechowo-migdałowy: 386 kcal/100 g (174 kcal/baton 45 g)

OCENA:

  • Kawowy: 3/6
  • Bananowy: 1/6
  • Truskawkowy: 3,5/6
  • Orzechowo-migdałowy: 3,5/6

CENA: 5-6 zł
DOSTĘPNOŚĆ: Auchan, Super-Pharm

Wpis niesponsorowany. Produkty kupiłam samodzielnie.

37 komentarzy:

  1. Fajnie, że tyle smaków do wyboru :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Większe prawdopodobieństwo, że komuś jednak posmakuje ;)

      Usuń
  2. Skład mnie ani trochę nie zachęca, więc nigdy ich nie kupowałam. Z tego co widzę, w smaku też bez szału, więc nie będę się bez sensu truć :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja to chyba zaczynam rozumieć powoli Twoje wybory żywieniowe, odkąd czytam Campbella :P Nic specjalnego - ani to prozdrowotne, ani smaczne.

      Usuń
    2. Zanim jeszcze zaczęłam czytać Campbella to sztuczne wyizolowane białko wydawało mi się niezdrowe. A jak teraz spotykam mnóstwo ludzi, którzy po takich suplementach (nie mówię o batonach nawet, ale o tych popularnych wszędzie kazeinach i innych odżywkach) po jakimś czasie widzą związek z alergiami i pogorszeniem stanu skóry to wiem, że będę się trzymać od takich z daleka :P

      Usuń
  3. Kiedyś zastanawiałam się czy ich nie kupić, w końcu nie wzięłam..i dobrze zrobiłam!
    pozdrawiam serdecznie z nad filiżanki kawy:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie warto, naprawdę - a coraz szersza jest ich dystrybucja ;)
      Pozdrawiam również.

      Usuń
  4. Bardzo podoba mi się ten design batonów.
    Jednak same w sobie - chyba by mnie nie porwały smakiem.
    Ostatnio jakoś zupełnie nie mam głowy do sprawiania sobie takich zdrowych słodkości.
    Muszę czegoś poszukać.
    Pozdrawiam serdecznie! Buziaki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może warto samemu coś zrobić? Ja się powoli przestawiam na swoje słodkości :)
      Pozdrawiam ciepło!

      Usuń
  5. Coś czuję, ze orzechowo-migdałowy smakował by i :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie spróbuj i się przekonaj! :)

      Usuń
  6. W batonikach i łakociach banan, truskawka i inne owoce chyba często wypadają sztucznie i trzeba uważać... sztuczny banan to nic przyjemnego ;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli użyją prawdziwego, suszonego banana lub suszonej/liofilizowanej truskawki, to takie batony wypadają super (jak np. BeHarmony). Ale fakt, dość często producenci idą na skróty i sięgają po sztuczne aromaty.

      Usuń
    2. Idą na łatwiznę i to co tańsze... niestety nie koniecznie lepsze i zdrowsze ;/

      Usuń
  7. Po Twojej recenzji raczej po nie nie sięgnę. Z kolei ja ostatnio kupiłam jakiś zdrowy fit batonik w Tesco. Wegański, z dobrym składem. Przyznaję, że dawno nie jadłam czegoś tak niedobrego. Miałam wrażenie, że żuję surowe płatki owsiane :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Brzmi podobnie do batoników firmy Ania :P No tak, zdarzają się takie suchelce. Zupełnie jakby weganie i osoby zdrowo się odżywiające nie miały poczucia smaki :D

      Usuń
    2. Dziś byłam i nawet zerknęłam na nie. To były batoniki z Tesco Organic. Wersja z malinami. Unikaj ich szerokim łukiem ;)

      Usuń
  8. Przede wszystkim zaskoczyła mnie konsystencja. Spodziewałam się odpowiednika Go On! Sante, a tu proszek pudrowych cukierków rozpuszczających się na niebyt? Hmm. Do tego cena, dostępność i Twoja opinia. Podziękuję.

    PS Poza tym wciąż jestem poruszona poprzednim wpisem. Chyba powinnam była zostawić go na koniec.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sante nie jadłam, ale ja zdecydowanie bardziej wolę takie "żujne" batony, które faktycznie mogę poczuć - tutaj ani się obejrzałam, a już nic na moim języku nie było. Tragedia.

      PS: Ciężka sprawa, ale musiała zostać powiedziana. Ale ale! To są rzeczy do przepracowania. Nie musi tak być do końca życia :) :*

      Usuń
  9. Nie wpadłam na nie w sklepie jak dotąd. A jakby było inaczej z pewnością bym nie kupiła. Składy mi nie odpowiadają, są bardzo długie, wolę te batoniki z krótszymi składami. Widzę, że Twoje oceny też nie są jakieś super, co bardziej mnie przekonuje że nie ma co próbować :D Zostanę przy proteinowym Ewki :D ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nic specjalnego i śmiało można ominąć ;) A proteinowy Ewki jest mega - gdyby nie fakt, że wyeliminowałam całkowicie białko mleczne, to zajadałabym się dalej :D Lepiej dla zdrowia i portfela, choć tęsknię mocno :P

      Usuń
  10. Mam tylko kawowy, ale w planach jest jeszcze bananowy bo tylko te są wegetariańskie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A to nawet nie zwróciłam uwagi na to, które są wegetariańskie ;) Czekam na recenzję!

      Usuń
  11. Mój ulubiony to kawowy ❤ no ale ja lubię prawie wszystko do czego dosypano tego składnika ;)
    Mam te same odczucia co do banana i orzecha. Zarówno co do smaku jak i konsystencji. Już dawno nie trafiłam na tak chemiczny posmak bananowego czegoś ... A fistaszkow jakby zapomnieli dodać :/
    Truskawka to nie moja bajka w tym przypadku.
    Co do grubości polewy to niestety zależy jak trafisz ja robiąc zapas 10 sztuk kawowych trafiłam na 7 Chojnie oblanych i 3 przeswitujace wręcz ... zależy jak im wyjdzie choć polewa niczego sobie więc zawsze jestem zła jak jej poskapiono :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za info o tych polewach - nie wiedziałam o tym :D Wiesz, że kawowy i truskawkowy znajdziesz w Biedrze za niższą cenę? Bakalland produkuje te dwa warianty pod szyldem Vitanelli - widziałam u siebie w Biedronce. Jak Ci smakuje kawowy, to warto poszukać :)

      Usuń
    2. Widziałam dziękuję ;) Nawet kupiłam. Powiem Ci jednak że nie są identyczne... ten oryginalny jest wyższy i dłuższy a biedronkowy szerszy i krótszy to raz. Poza tym w odbiorze kawowy jakiś wilgotny ... nie pozostaje przy oryginalnym choć niby skład ten sam O_o w netto tez sa taniutkie i jesli ktos chce spróbować to są tam wszystkie warianty smakowe :)

      Usuń
  12. No ja właśnie zawsze w jakiś owocowych wariantach produktów obawiam się sztuczności w smaku. Takim najgorszym produktem dla mnie zawsze były jogurty truskawkowe. truskawki mają dobry aromat, kiedy są świeże. W innych opcjach np. mrożonych to już raczej nie bardzo dlatego właśnie w wielu jogurtach były dodawane aromaty sztuczne, co dało się wyczuć.

    Bardzo słabo oceniłaś te batony. Trochę się dziwę firmie, przecież w każdej z nich są testerzy. Podczas studiów byłam w firmie Gerber, gdzie pokazywano nam jak testowane są wyroby przez małe dzieci. To było bardzo zabawne, bo oceny były wystawiane za pośrednictwem buziek. Dorośli ludzie chyba umieją się komunikować i mówić, że coś jest za sztuczne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A myślałam, że tylko ja nie czuję truskawkowego aromatu w mrożonych truskawkach :P Najlepsze jogurty owocowe to po prostu zmieszane świeże owoce z jogurtem naturalnym :) Niebiański smak!

      Wiesz, nie każdy przykłada się do swojej pracy - poza tym, jak się próbuje podobnych produktów, to się człowiek przyzwyczaja do smaku i nie wyłapuje różnych, nazwijmy to, "niuansów" i niedogodności. Np. do metalicznego posmaku stewii też się można przyzwyczaić, a osoby, które pierwszy raz tego próbują, wyczuwają go bardzo mocno.

      Usuń
    2. Boże narobiłyście mi smaka na zmiksowane truskawki z jogurtem naturalnym ! Niedobre Wy ;) do sezonu daleko ....

      Usuń
  13. Jakoś sam wygląd mnie nie przekonał do nich, pewnie bym ich nie kupiła. Chociaż smak kawowy mnie zachęca. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wyglądają właśnie jak zwykłe batony :P

      Usuń
  14. jadłam orzechowy, siostra kiedyś kupiła i mi dała, taki średni, ale faktycznie szybko syci :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie te kompletnie nie sycą ;)

      Usuń
  15. Do tej pory jadłyśmy tylko bananowego :/ Okropny ale reszta wypada lepiej więc mamy jeszcze nadzieję :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakbym miała do któregoś wrócić, to byłaby to truskawka :P

      Usuń
  16. Próbowałam tego o smaku kawy. Całkiem dobry i skład też nie aż taki zły :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właściwie do każdego składnika można się przyczepić (kakao - bo alergizuje, orzechy - bo alfatoksyny... bla bla :P), więc nie robię zbyt dużego szumu ;) Mnie nie smakował za bardzo, ale to kwestia gustu :)

      Usuń