środa, 12 lipca 2017

Pieczone, wegańskie kotleciki z zielonej soczewicy



Przepis powstał spontanicznie po tym, jak zasmakował mi farsz do pierogów z soczewicą, który przygotowałam. Uwielbiam połączenie duszonej cebulki i zielonej soczewicy, która świetnie zapewnia sytość. Jest bardzo bogata w białko oraz węglowodany złożone, a także wit. B9, miedź, żelazo i mangan. Czosnek nadaje rewelacyjnej pikanterii i dobrze komponuje się z kminem rzymskim. Dodatek tahini zapewnia źródło zdrowych tłuszczy, dzięki czemu kotleciki stają się pełnowartościowym daniem. Nie dodałam ani jajka, ani mąki, w związku z tym sprawdzą się idealnie w dietach wegańskich i bezglutenowych. Podane ze świeżymi, letnimi warzywami w formie sałatki - na słoneczny dzień jak znalazł :)
Składniki:
  • 120 g zielonej soczewicy (waga przed ugotowaniem)
  • 1 mała cebulka
  • 1 łyżeczka oleju rzepakowego
  • ząbek czosnku
  • łyżeczka mielonego siemienia lnianego
  • 25 g tahini
  • pieprz ziołowy, sól, kmin rzymski
Soczewicę gotujemy według przepisu na opakowaniu w osolonej wodzie. Dokładnie odsączamy ją z wody (nie może być rozgotowana!). Na oleju podsmażamy cebulkę, pokrojoną w półplasterki. Gdy będzie miękka, dodajemy ją do odsączonej soczewicy. Przyprawiamy, dodajemy czosnek przeciśnięty przez praskę oraz tahini. Dokładnie blendujemy. Następnie mieszamy z siemieniem lnianym. Masę wstawiamy do lodówki na min. godzinę. Następnie formujemy z niej kulki i pieczemy ok. 20-30 minut w 180 stopniach. Podajemy z sałatą.

Smacznego!

38 komentarzy:

  1. A!Czyzbym miała w domu wszystkie składniki?No,chyba czosnku nie ma.Ale jak juz wrócę ze wszystkich wojaży to na pewno wypróbuje je :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Możesz pominąć, choć bardzo dobrze wzbogaca smak :)

      Usuń
  2. Wyglądają smakowicie , chętnie wypróbuję w swojej kuchni :) Pozdrawiam !

    OdpowiedzUsuń
  3. Prezentują się rewelacyjnie :) Zjadłabym z wielką przyjemnością :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koniecznie wypróbuj przepis, bo są wyśmienite!

      Usuń
  4. Z takiej kompozycji składników musiało powstać coś pysznego :))
    I jeszcze ta sałatka do tego, mniam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sałatka dodała letniego orzeźwienia :) A bardzo lubię połączenie soczewicy z pozostałymi składnikami i musiałam się powstrzymywać, żeby wszystkiego nie wyjeść przed upieczeniem ;)

      Usuń
  5. Z dodatkiem tahini i w towarzystwie surówki musiały smakować świetnie :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ach, już od dawna mam ochotę na warzywne kotlety!

    OdpowiedzUsuń
  7. Takiego przepisu potrzebowałam! Ostatnio myślałam o przejściu na pewien czas na wegetarianizm. Sojowe kotleciki są pyszne, dlatego muszę spróbować zrobić jutro z soczewicy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja sojowych nie cierpię, a te z soczewicy lub z ciecierzycy są przeeepyszne - koniecznie wypróbuj przepis :)

      Usuń
  8. Miałam już okazję robić takie kotleciki. Tylko jakiś czas temu.
    Tak czy inaczej - bardzo je lubię.
    To niezła opcja na obiadek.
    Zielona soczewica rzadko idzie u mnie w ruch, bo ostatnio przerzuciłam się na czerwoną.
    Pozdrawiam cieplutko! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czerwoną lubię do sosów i zup, bo świetnie zagęszcza :)

      Usuń
  9. Super pomysł ;)
    Wyglądaja smakowicie a ja dzisiaj bez ciepłego posiłku. Chętnie bym się poczęstowala :) ale tak bez jajka się nie rozpadały?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W środku były odrobinę kruche, ale nie rozlatywały się całkowicie :) A nawet kolacji nie masz na ciepło? Jak jestem na lunchboxach (choć w pracy mam mikrofalówkę, więc z niej korzystam), to kolację jem na ciepło :)

      Usuń
  10. Wyglądają super :) Już wieki nie robiłam wege kotlecików!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spróbuj teraz, jak masz wakacje! :D

      Usuń
  11. Przed wyprowadzką z Wawy musiałam wykorzystać 3 paczki soczewicy (nie wiem po co tyle jej kupiłam :p) żeby nie taszczyć jej do domu, także jeszcze nie tak dawno wychodziła mi bokiem xD Ale już powoli odzyskuję na nią apetyt, więc z chęcią zrobię te placuszki. Zwłaszcza, że są z tahini <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O rany, 3 paczki soczewicy? Po co Ci tyle? xD xD xD
      To mam nadzieję, że jak już Ci przejdzie wstręt do strączków, to sięgniesz po przepis ;)

      Usuń
  12. W pracy niestety mikrofalówki nie mam. Pracuję w 3 miejscach. Bo kancelaria w której pracuje od zeszłego tygodnia ma 4 filie. Mam różne lokalizacje a do tego praktyki w sądach co rusz innym ... tylko wszędzie jest ekspres do kawy co mnie pociesza i lodowki ;)
    Jak więc sporo nabiału sałat i owoców. Gotowane warzywa na zimno mi nie służą więc nawet nie próbuje ich jeść takie warzywne kotleciki też bym musiała podgrzać a po powrocie do domu najczęściej gotuje Bob póki jest sezon albo dusze na parze indyka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem :) To faktycznie jest spore utrudnienie.

      Usuń
  13. Fajne kotleciki. Mamy jeszcze resztki czerwonej soczewicy :) Na razie to jesteśmy już przejedzone bobem xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja bobu zbyt wiele nie jadłam w tym roku :P Może w weekend ugotuję, ale chyba będę go cały tydzień jeść xD

      Usuń
  14. Bardzo ciekawy przepis, z chęcią wypróbuję :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że Ci się podoba - i życzę smacznego :)

      Usuń
  15. Chętnie wprosiłabym się na taki obiadek. Uwielbiam warzywne kotlety, tym bardziej doprawione kminem rzymskim :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I ja uwielbiam kumin :) Jestem pewna, że w swoim "repertuarze" posiadasz również smakowite warzywne pulpeciki :)

      Usuń
  16. Aaaa zjadłabym, zjadlabym :D Uwielbiam wegańskie kotleciki, bardzo często mam je ja obiad :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że Ci przypadły do gustu! :D

      Usuń
  17. Ciekawe, że wyglądają w 100% jak klasyczne mielone z mięska świnkowego. Moja mama robiła żółte kotlety strączkowe, ale chyba były sojowe. Niemniej i tak bym zjadła, tylko bez czosnku (żołądek).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sojowych takich z paczki nie cierpię :D Raz je jadłam i były dość nieciekawe. A takie mielone bardzo bardzo lubię, choć nie jadam.
      Oh well, w końcu prawie trafiłam z czymś w Twój gust! :D

      Usuń