piątek, 16 czerwca 2017

Nakd, baton Cocoa Delight oraz Strawberry Crunch - Recenzja


Dwa dzisiaj recenzowane wegańskie batony musiały swoje "odleżeć", zanim doczekały się degustacji. Odległy termin ważności i spore zapasy (które magicznym trafem ostatnio stopniały) sprawiły, że niecałe pół roku po ich zakupieniu mogę je Wam przybliżyć. Jakiś czas temu recenzowałam Berry Cheeky, jednak dzisiejsze batony należą do odmiennych serii. Berry Cheeky to seria z płatkami owsianymi, Cocoa Delight - to zwykła daktylowo-orzechowa, natomiast Strawberry Crunch - daktylowa z chrupkami.


WYGLĄD
Cocoa Delight
Opakowanie utrzymane jest w brązowych barwach o różnym stopniu intensywności, które z całą pewnością nawiązują do głównej nuty smakowej. Z lewej strony widzimy rysunek ziarna kakaowca, a prawa strona informuje nas o pozbawieniu produktu glutenu, pszenicy i nabiału. 
Po wyjęciu z opakowania, moim oczom ukazała się mała sztabka w ciemnobrązowym kolorze. Jest zwarta, choć pod naciskiem palców delikatnie się odkształca. Pachnie mocno kakaowo, a właściwie - czekoladowo, z delikatną nutą wanilii (?). Zdecydowanie przypomina mi intensywnie czekoladowe brownie, a zapach ciasta z każdą chwilą nabiera na intensywności. Jeszcze nie spotkałam się z batonem, którego aromat tak dobrze odzwierciedlał zapach murzynka.


Strawberry Crunch
Czerwone opakowanie upstrzone jest delikatnymi, różowawymi plamkami, które przypominają pesteczki trusawek. Rysunek owoców znajduje się po lewej stronie, prawa zaś informuje nas, iż ponownie mamy do czynienia z produktem bezglutenowym, beznabiałowym i bez dodatku pszenicy. Dodatkowo zawiera 18% białka.
Gdy wyjmuję batona z papierka, okazuje się, że wyglądem nie odbiega od znanych nam daktylowych ulepków. Karmelowa masa wzbogacona jest o jaśniejsze plamki chrupków i orzechów. Jest zdecydowanie twardszy i bardziej zwarty niż Cocoa Delight. Zapach jest wyraźnie truskawkowy, ale... sztuczny. Nie jest to aromat świeżych owoców, lecz sztucznych żelek, herbatek owocowych instant lub jogurtów o smaku truskawek. Bardzo mocno przypomina mi recenzowanego już batona Sante Jazzy Bites. W przekroju widać, że wypełniony jest chrupkami sojowymi.

SMAK


Cocoa Delight
Wgryzienie się nie sprawiło problemu, a konsystencja okazała się być idealna do życia i dość treściwa. W połączeniu z aromatem kakao, przypomniała mi nieco zakalec w brownie. Po chwili jednak ujawniła się subtelnie kwaśna nuta rodzynek, jednak to kakao dominowało całość. Gładkość konsystencji i pewną plastyczność zapewniały drobno zmielone nerkowce, które dostarczały także maślanej nuty. Całość była słodka, ale ze względu na gorycz kakao - nieprzesadzona i idealnie wyważona. To chyba najlepszy, kakaowy baton, jaki miałam okazję jeść!

Strawberry Crunch
Od razu po wgryzieniu się moje zęby napotkały na chrupki sojowe. Właściwie, znacznie lepszym określeniem byłoby "ciastka sojowe" ze względu na chrupkość i kruchość, która towarzyszyła podczas konsumpcji. Niewątpliwie ogromnym atutem jest fakt, że nie nasiąknęły wilgocią bakaliowych dodatków. Od razu ujawnia się aromat truskawkowy, który skojarzył mi się z gumami rozpuszczalnymi typu Mamba czy Frutella, a z prawdziwym owocem niewiele miał wspólnego. Pod koniec wyczuwam także drobno zmielone orzechy, jednak ulegają pod naporem silnego pseudoowocowego aromatu. Słodycz jest wysoka - znacznie wyższa niż w Cocoa Delight - więc po chwili mam dość. Dobry baton, ze względu na chrupkie elementy, ale aromat - zdecydowanie do poprawki.

SKŁAD

  • Cocoa delight: daktyle 48%, orzechy nerkowca 29%, rodzynki 17%, kakao 6%, naturalny aromat
  • Strawberry Crunch: daktyle 43%, chrupki sojowe 17% (soja, skrobia z tapioki, sól), orzechy nerkowca 17%, rodzynki 17%, sok jabłkowy z koncentratu 4%,  truskawki 2%, naturalny aromat


KALORYCZNOŚĆ:

  • Cocoa delight: 386 kcal/100 g (135 kcal/baton 35 g)
  • Strawberry Crunch: 357 kcal/100 g (125 kcal/baton 35 g)

CENA: 4,35 zł/szt.
DOSTĘPNOŚĆ: Carrefour, E. Leclerc, sklepy ze zdrową żywnością
OCENA

  • Cocoa delight: 7!/6
  • Strawberry Crunch: 5-/6

INNE WARIANTY SMAKOWE: cocoa orange, cashew cookie, rhubarb & custard, ginger bread, cocoa mint, pecan pie, bakewell tart

Wpis niesponsorowany. Produkt kupiłam samodzielnie.

31 komentarzy:

  1. Dlaczego tych batoników nie ma w moim mieście.... tego kakaowego kupiłabym z przyjemnością :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze można zrobić większe zakupy przez Internet :)

      Usuń
    2. Takich zakupów to raczej nie robię ale może kiedys bedzie okazja :) Nazwę batonika zapisałam abym go pamiętała ;) Dziękuję za polecenie i recenzję ;)

      Usuń
  2. Obydwa zapewne by mi smakowały :)
    Jadłam jednego batona Nakd właśnie z chrupkami sojowymi i bardzo mi smakował, ale ten z kakao wydaje się być pyszniejszy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak - ten kakaowy na pewno trafiłby w Twój gust :D

      Usuń
  3. Jadłam obydwa i właśnie kakaowy skradł moje serce,i jeszcze cashew cookie kocham :D
    Ale to nie był najlepszy mój kakaowy Raw baton,najlepszy dla mnie jest kakaowy Raw Energy <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cashew cookie mam w zapasach i będę niedługo testować :D Nie mogę się doczekać! A ten kakaowy był przeeeepyszny. Raw Energy się do niego nie umywa, ale może muszę jeszcze raz spróbować :P

      Usuń
    2. Hahha,przekonałas i kupiłam cocoa delight ;D Kupie jeszvze Raw Energy i zrobię sobie porównanie z ciekawosci :D
      I narobiłas mi smaka znowu na Cashew Cookie przez te recenzje w ogóle,a Nakdow dawno nie jadłam-tez muszę kupic :D

      Usuń
    3. Jadłam właśnie cashew cookie i nie wiem, w czym zachwyt w sumie :P Efektu wow nie było. Cocoa delight o wieeele lepszy :)

      Usuń
  4. Ja zdaję sobie sprawę z tego, że ten kakaowy jest obłędny. Jednak ostatnio totalnie mi się przyjadły kakaowe raw bary.
    Za to ta truskawka... wyciągnęłabym po nią swoje łapki.
    Batony Nakd znam i jak kupuję je stacjonarnie to są baaardzo drogie, stąd też rzadko je jadam. Ale do truskawki bym się przymierzyła z chęcią.
    Pozdrowionka! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kakao jest "cięższe" w smaku i pewnie na letnie dni lepiej sprawdzają się owocowe smaki :) Ale fakt, ich cena w stosunku do gramatury powala (choć w jednej sieciówce w Warszawie to już w ogóle przesadzają - 7,50 zł/sztuka :O).
      Pozdrawiam również!

      Usuń
  5. Chętnie zjadłabym ten truskawkowy - jestem truskawkoholiczką ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tu mi ten sztuczny aromat przeszkadzał, który zakłócał ten pełny, naturalny smak truskawki :)

      Usuń
  6. Oba jadłam i oba uwielbiam :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Jeszcze nie jadłam batoników nakd, ale pewnie bardzo by mi smakowały ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, naprawdę? :D No to czas upolować!

      Usuń
  8. Wyglądają pysznie, choć cena niestety odstrasza.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Są batoniki droższe i tańsze - staram się pokazać różne przekroje, a każdy może wybrać stosownie do swojego budżetu :)

      Usuń
  9. Zdecydowanie nie dla mnie chociaż lubię takie przekąski to wybieram zawsze te które w składzie na pierwszym miejscu mają inny dodatek niż daktyle że względu na niską tolerancję na słodkie. Te ż dobrej kalorii mi odpowiadają najbardziej :) jeśli istnieją jakieś inne batony z pestkami na czele a nie daktylami to proszę o sprawdzenie jakie warto kupić ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale przecież Dobra Kaloria też bazuje właśnie na daktylach i moim zdaniem są to jedne ze słodszych batoników :D
      Lifebary są bardzo obfite w orzechy i pestki (nie znam bardziej "najeżonych" daktylowo-orzechowych batonów), przez co ich słodycz nie jest zbyt wysoka. Batony Warszawskie także tutaj się zaliczają. Kupowałam kiedyś takie batony na bazie pestek i orzechów, które były połączone miodem, ale nazwa wypadła mi z głowy - nie były to Nicsy, tylko inne. Postaram się kupić w najbliższym czasie i dam Ci znać :)

      Usuń
  10. Mam w zapasach truskawkowy i ta mamba mnie zachęciła jeszcze bardziej :D

    OdpowiedzUsuń
  11. U mnie tez tak niektóre pyszności czekają. Doszło do tego, ze jem je zgodnie ze zbliżającym się terminem ważności. Z tych postawiłabym na Cocoa Delight,a zamiast truskawki wybrałabym któregoś orzechowego z wymienionych przez Ciebie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja już wykończyłam swoje zapasy i jem według chęci, a ciężko się zdecydować, jak mam tyle różnych smaków do testowania :D

      Usuń
  12. Zaśliniłam się na myśl o wersji kakaowej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj i ja też - czas go kupić ponownie :D

      Usuń
  13. Najlepszy kakaowy baton? To teraz ja też chcę.

    PS Na pewno nie musiały odleżeć tyle, co moje biedactwa... :P Skrajne przypadki... nie, nawet nie skrajne. WIĘKSZOŚĆ czeka rok (naprawdę). Lody ponad. Suszki typu budyń nawet trzy ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. TAK! Zdecydowanie, musisz go spróbować. Dla mnie rewelacja.

      PS: Lody leżą ponad rok? Dużą masz zamrażarkę? :D O rety, chyba by mi gały wyszły z orbity, jakbym zobaczyła Twoje zapasy i nie mogłabym się zdecydować, co spróbować najpierw :D

      Usuń
  14. Z tych dwóch miałyśmy tylko truskawkowy zdaje się i smakował nam :) W tamtym czasie miałyśmy chęć na truskawki i on nas zaspokoił choć trochę xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pamiętam Waszą recenzję :) Truskawkowy jest na maksa, ale podkręca to sztuczny, taki właśnie "mambowy" aromat, który nie każdemu może odpowiadać :)

      Usuń