poniedziałek, 29 maja 2017

MaxSport, Raw Paleo Protein, Peanut Volcano - Recenzja

 Pierwszym batonem z serii Raw Paleo Protein, który kupiłam, był Peanut Volcano. Zanim doczekał się recenzji, został skonsumowany. Jednak chęć poświęcenia mu wpisu wygrała i w ten oto sposób zakupiłam go ponownie. Oprócz kokosa i kakao (czekolady), jestem ogromną fanką masła orzechowego i zazwyczaj słodycze z zawartością fistaszków bardzo mi smakują (lekkim wyjątkiem był baton Pakuri, jednak Raw Protein Peanut Butter oraz Raw Energy Peanuts & Dates czy Dobra Kaloria "Chrupiący orzech" na pewno mogę zaliczyć do moich ulubionych). Po przeczytanych pochlebnych recenzjach nastawiałam się na smakową petardę i... no cóż, ponowny zakup mówi sam za siebie.

niedziela, 28 maja 2017

Foodbook #1


W przeprowadzanej niedawno ankiecie okazało się, że bardzo chętnie zobaczylibyście, co jem w ciągu dnia. Przyznam szczerze, że miałam opory przed publikowaniem foodbooka - nie bardzo chciałam (i dalej nie chcę), żeby ktoś oceniał, co jem, ile jem, w jakich konfiguracjach... Z drugiej strony muszę przyznać, że uwielbiam oglądać takie wpisy u innych i się inspirować - zawsze to fajny bodziec do urozmaicenia diety :) Dzisiaj mam dla Was pierwszego foodbooka - nie wiem, jak często będzie się pojawiał. Poniższe posiłki jadłam w dzień wolny od zajęć, choć dalej pracowity ;) Mam nadzieję, że Wam się spodoba.

piątek, 26 maja 2017

Quest Bar, baton proteinowy Cashew & Coconut - Recenzja

 To drugi próbowany przeze mnie Quest Bar i po szałowym Chocolate Brownie nie mogłam przestać myśleć o proteinowym bohaterze. Słaba dostępność w odwiedzanych przeze mnie sklepach oraz cena zdecydowanie mnie zniechęcały. Dzisiejszego batona kupiłam na Dworcu Centralnym w sklepie z odżywkami białkowymi i... był to zakup impulsywny, przepłacony i - z perspektywy czasu - zdecydowanie nietrafiony. Mogłam bardziej przemyśleć tę decyzję, ale czasu nie cofnę, mam nauczkę - a "niesprawdzone" Quest Bary będę omijać szerokim łukiem.
Dlaczego zdecydowałam się na ten wariant? Orzechy nerkowca zaliczam do moich ulubionych, a kokosowy aromat jest tak ujmujący, że na samą myśl leci mi ślinka (o czym świadczy fakt, że mam balsam do ciała, żel pod prysznic i odżywkę do włosów w tym zapachu :P). Dostępny był także Lemon Cream Pie, Strawberry Cheesecake i Cinnamon Roll.