poniedziałek, 12 czerwca 2017

Emma & Tom's, baton Chia Bar, Cocoa - Recenzja


W haulu z Australii pokazywałam Wam batony Emma & Toms z chia, które ze względu na długą przydatność do spożycia, musiały swoje odczekać, zanim po nie sięgnęłam. Wariant z kakao musiał trafić do mojego koszyka - obok kokosa i masła orzechowego, jest to prawdopodobnie mój ulubiony dodatek do batonów (i generalnie wszelkich słodkości). Czy był to kolejny ulepek z niewielkim dodatkiem chia? Czy coś nas - raw-batonożerców - może jeszcze zaskoczyć?

Wygląd
Prosta i bardzo elegancka etykieta zachęca do kupna i sprawia wrażenie luksusu. Lubię takie słodycze, które nie krzyczą swoim designem. Na tle w kolorze kawy z mlekiem umieszczono nazwę batona oraz informację, że  w 15% składa się z nasion chia, które są dobrym źródłem błonnika. Dodatkowo wzbogacono go o miód manuka, który pochodzi właśnie z Nowej Zelandii i Australii, kosztuje krocie, a to ze względu na swoje silnie bakteriobójcze właściwości (i świetny marketing, bowiem nie udowodniono żadnych super nadprzyrodzonych właściwości tego miodu - myślę, że nasz lipowy spokojnie może stawać z nim w szranki ;)). W prawym górnym rogu widnieje mała 5 otoczona gwiazdkami, potwierdzająca prozdrowotność produktu. Mottem firmy Emma & Tom's jest "Look after yourself" czyli "Zadbaj o siebie", co umieszczono z lewej strony etykiety. Czytając tył opakowania możemy się dowiedzieć, jaką misję ma producent - twierdzą, że są oddani naszemu zdrowiu, dlatego stworzyli Chia Bar, który pozwala nam cieszyć się nim dłużej. Dodatkowo, batonik ma świetnie smakować, dostarczać niezbędnego błonnika oraz "dobrych" tłuszczy, które zapewnią nam wolne uwalnianie energii przez cały dzień. +100 do marketingu i ceny produktu.

Po otwarciu opakowania, moim oczom ukazuje się lekko błyszcząca, bardzo zwarta i nieco twardawa bryłka, silnie upstrzona w kropki. Jest to chia w wersji białej, rozdrobnione migdały oraz słonecznik. Brązową barwę zapewnia dodatek kakao. Pachnie nieco miodowo (dokładnie tak, jak opisuje ten zapach angielska wikipedia - "ziemiście, olejnie, ziołowo" ("earthy, oily, herbaceous"), a zaraz potem ten aromat dopełnia przepięknie gorzkie, głębokie kakao - niczym w czekoladzie 85-90% :)

Smak
Wgryzienie się nie stanowi problemu (co innego przepołowienie nożem). Od razu zauważam, że baton nie jest zbytnio słodki (co mnie zdziwiło, bowiem na pierwszym miejscu w składzie znajdziemy rodzynki, zaraz potem - syrop ryżowy), bardzo porównywalnie do znanych nam Batonów Warszawskich (a może nawet ta słodycz jest mniejsza? W każdym razie dla mnie mogłaby być odrobinę wyższa). Pod zębami wyraźnie chrzęści chia (które nie nasiąknęło żadną wilgocią), co przypomina mi nieco sezamki z miodem Eridanous, które można znaleźć w Lidlu. Po chwili dociera do mnie bardzo intensywne kakao, powiedziałabym nawet, że czekoladowe - a to pewnie za sprawą migdałów i słonecznika, których maślaność dopełniła kakao swą tłustawą, pełną nutą. Gdzieniegdzie udaje mi się wygrzebać dmuchaną quinoę, ale jest jej na tyle niedużo, że nie stanowi istotnej roli w całości. Na samym końcu pojawia się delikatnie kwaśna nuta, która ewidentnie pochodzi od rodzynków. Całość oceniam bardzo intensywnie kakaowo (na równi z Raw Energy Cocoa & Cocoa Beans) i mało słodko. Choć było smacznie, to raczej do niego nie wrócę.

Skład: rodzynki, płatki owsiane, chia (15%), syrop z brązowego ryżu, migdały, kakao (7%), nasiona słonecznika, inulina z cykorii, miód manuka (4%), dmuchana quinoa, sól morska.
Kaloryczność: 375 kcal/100 g (131 kcal/baton 35 g)
Cena: 3 $ (9 zł)
Dostępność: Woolworths, Australia
Ocena: 4,5/6
Inne warianty smakowe: Cinnamon, Cocoa&Coconut (strona producenta)

Wpis niesponsorowany. Produkt kupiłam samodzielnie.

21 komentarzy:

  1. Jak dla mnie wygląda zachęcająco i faktycznie, że nie jest mocno słodki - skład na to wskazuje...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla Ciebie byłby za mało słodki i nie wiem, czy taka ilość chia by Ci nie mąciła struktury :D

      Usuń
    2. Tam powinno być faktycznie dziwne, że...
      Jest takie ryzyko :D

      Usuń
  2. Hahha,No napisali o sobie jak tylko mogli XD I ten miod Manuka..:nie rozumiem jego fenomenu ;)
    Skoro jest mniej słodszy niż Warszawski,to na pewno by mi nie smakował

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, no cóż, skromnością się nie wykazali, ale w dzisiejszych czasach skromność jest deficytowa i wręcz niepożądana :DD Fenomenu miodu Manuka też nie rozumiem - tym bardziej jego zabójczej ceny (36$ australijskich = niecałe 120 zł za malutki słoiczek miodu?! :O). Myślę, że ten baton to totalnie nie Twoje klimaty :)

      Usuń
  3. Kolejny batonik nie dla mnie ze względu na dostępność w Polsce, a dokładniej jej brak, a chętnie bym posmakowała :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Zdziwiła nas ta niska słodycz i jego twarda struktura. Mimo to wygląda ciekawie i z chęcią byśmy go spróbowały ale do Australii za nim byśmy nie poleciały :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Twarda struktura aż takim zaskoczeniem nie była (w końcu chia nieźle chłoną wodę i wilgoć), ale ta niska słodycz - i owszem :) A do Australii warto polecieć z zupełnie innych względów, ale mam nadzieję, że potwierdzę to w lutym kolejnymi wpisami z podróży :P Przy okazji możecie zahaczyć o Pandy w Azji :P

      Usuń
  5. Jakoś mnie nie przekonuje. Mi chia nie leżą i wybieram je w ostateczności :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tutaj bardzo mocno dominują, więc nie byłabyś zadowolona :)

      Usuń
  6. Oooo - widzę, że naprawdę fajna sprawa! :)
    Bardzo lubię takie batoniki!
    Ostatnio z chia odkryłam fajne propozycje od Bombusa - takie batoniki "Slim Snack". Bardzo dobre i mało kalorii mają.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znam dobrze Slim Snacki, choć w Polsce ich nie kupowałam. Recenzja jednego z nich znajduje się na blogu :)

      Usuń
  7. Warszawski był dla mnie za mało słodki, więc tego nawet nie chciałabym chyba próbować. Dodatkowo ja lubię jak baton jest nasiąknięty wilgocią, a skoro tutaj tego nie ma, to dla mnie byłby to kolejny minus :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to na pewno nie byłabyś z niego zadowolona :D

      Usuń
  8. O! I nawet miód manuka dodali :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W końcu dobro australijsko-nowozelandzkie :P

      Usuń
  9. Nie brzmi zabójczo fajnie, ale przytoczenie poziomu kakaowości Raw Energy zainteresowało mnie, w związku z czym zmieniłam zdanie: zjadłabym.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciekawa jestem, jakbyś go odebrała - pewnie byłby zbyt suchy i za mało słodki, ale chyba nie odkryłam tak w 100% Twojego gustu :D

      Usuń