poniedziałek, 15 maja 2017

Torras, czekolada gorzka bez cukru z truskawkami - Recenzja


Pierwszy raz tę czekoladę nabyłam w lutym, a ponowny zakup nastąpił w kwietniu - gdy zawitałam w rodzinnym mieście. Rzadko wracam kilka razy do tych samych słodkości, ale z całą pewnością takie powroty następują w przypadku kilku wariantów czekolad marki Torras (jak chociażby mleczna z migdałami, gorzka ze stewią czy biała z truskawkami). Postanowiłam, że tym razem "Nie będę taka" i podzielę się z Wami moim odkryciem.


Opakowanie dla serii czekolad bezcukrowych z maltitolem jest standardowe - tabliczkę otula folia aluminiowa, a następnie papierowa etykieta. Ta jest w pięknym kolorze fuksji. U dołu widnieją kostki czekolady na ziarnach kruszonego kakaowca, a w tle towarzyszą im truskawki (choć dziwnie białe w środku - polskie tak nie mają!). Cała grafika jest nieco spowita w tajemniczym mroku (czyt. tło dominuje winieta), niemniej jednak wygląda to dość atrakcyjnie. U góry tradycyjnie znajduje się napis, iż produkt nie zawiera cukru. Z tyłu opakowania znajdziemy nalepkę polskiego dystrybutora ze składem oraz wartościami odżywczymi (na pewno już wspominałam, jak potężny opór owa naklejka stanowi przy otwieraniu czekolady).


Moja tabliczka, po otwarciu, ukazała swoją skazę w postaci złamania, jednak mnie to zanadto nie przeszkadza. Od spodu pokryta jest drobnymi wypustkami - są to liofilizowane truskawki. Cała przyjmuje ciemnobrązowy kolor, typowy dla czekolad deserowych (o czym świadczy także zawartość kakao w składzie). Podzielona jest na 12 kostek.
Czekolada łamie się z trzaskiem, choć ciężko jest ułamać kawałek według wytłoczonej podziałki. Pachnie pięknie deserową czekoladą, a potem ujawnia się zapach nie tyle truskawki, co... wiśniowo-truskawkowej mieszanki. Pięknie dopełnia aromat kakao.


Po ukryzieniu kawałka, dociera do mnie subtelna gorycz kakao. Następnie pojawia się fala wyraźnej słodyczy (jednak nie przesadnej), którą dopełnia lekko owocowa nuta. Co najważniejsze, gdy napotykam liofilizowane, chrupiące truskawki w mikro wersji, nie odczuwam żadnego kwasku, który mąciłby słodycz. Położona na języku rozpuszcza się wolno, lekko proszkowo i wyraźnie oblepia buzię. 

Brakuje jej jednak kremowości, a w miarę rozpływania się w ustach, pojawiać się zaczyna lekkie orzeźwienie słodziku i jakby... wodnistość? Brak jej, jak wspomniałam, takiej śmietankowej kremowości, co wytrawnym degustatorom czekolad (czy chociażby miłośnikom Milki) może przeszkadzać. Ja jednak jestem nią bardzo oczarowana, o czym świadczy fakt, że ponownie zdecydowałam się na jej zakup.

Na koniec chciałam podziękować za wszystkie dotychczasowe odpowiedzi na pytania, które zadałam Wam w ankiecie odnośnie bloga, a tym, którzy jeszcze jej nie wypełniali zachęcam do kliknięcia TUTAJ - każdy odzew od Was będzie bardzo pomocny :)

Skład: słodzik (maltitol), miazga kakaowa, masło kakaowe, odtłuszczone kakao, inulina, liofilizowane truskawki (2%), lecytyna sojowa, aromatu naturalne (waniliowy, truskawkowy); zawartość kakao: 50%
Kaloryczność: 457 kcal/100 g (29 kcal/kostka; 343 kcal/tabliczka 75 g)
Cena: 7,30 zł
Dostępność: Sklepy ze zdrową żywnością
Ocena: 5,5/6
Inne warianty smakowe: biała z algami morskimi i czarną solą, gorzka z jabłkami, gorzka z cynamonem, pieprzem czerwonym i chilli, gorzka 72%, gorzka 51%, gorzka pomarańczowa, gorzka bananowa, biała z truskawkami, gorzka z mango, gorzka z miętą, mleczna, gorzka z kawą, mleczna z migdałami, gorzka z ziarnem kakao, biała, biała z kokosem, biała z goji, biała z kiwi, mleczna z orzechami laskowymi

Wpis niesponsorowany. Produkt kupiłam samodzielnie.

32 komentarze:

  1. Tabliczka wygląda ładnie, smacznie :) Jestem ciekawa, czy by mi posmakowała, czy przeszkadzał by mi smak słodziku :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem, jakie miałaś wcześniejsze doświadczenia ze słodzikami, więc ciężko mi określić :)

      Usuń
    2. Chyba tylko w jednej czekoladzie, której smaku nie pamiętam :)

      Usuń
  2. Nie zachęca mnie ona, głównie przez brak kremowości. Nie wiem, czy kiedykolwiek nastanie moment, w którym sama z siebie kupię czekoladę ze słodzikiem :D Ale połączenie czekolady gorzkiej z truskawkami bardzo lubię - czasem jem Lindt Strawberry Intense ;)
    A ankietę wypełniłam już wczoraj ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tej Lindt nie jadłam, ale dla mnie 85% Lindta i 90% też jakieś obłędnie kremowe nie są :D Choć tutaj proszkowej struktury dodaje maltitol, który sam w sobie przypominał mi piasek :D

      Usuń
  3. Nie wiem co się stało, ale odkąd na dobre przeszłam na zdrową stronę mocy, jakoś nie mam dużej potrzeby czekolady.
    Jednak ta wydaje się być fajna. Pomimo, że nie przepadam za maltitolem jako słodzikiem, skusiłabym się, choć nie ukrywam, że w czekoladach poszukuję właśnie tej śmietankowości, kremowości...
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie jeśli kremowość jest pożądaną przez Ciebie cechą, to nie wiem, czy takie typowe słodzikowe czekolady by Ci odpowiadały :) Mnie bardzo czekolady brakowało i odkąd odkryłam, że są takie bez cukru, to szaleję i kupuję :)
      Pozdrawiam również!

      Usuń
  4. Z tej firmy kupowałam zwykłą czekoladę bez cukru (natknęłam się na nią w Tesco na jakiejś wyprzedaży). Czasem kupuję tego typu słodkości z myślą o babci, która jest cukrzykiem. Następnym razem poszukam tej truskawkowej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W Tesco może nie być truskawkowej (przynajmniej u mnie jej nie ma - jest mleczna, gorzka, gorzka z kawą, mleczna z orzechami laskowymi i mleczna z migdałami, którą już recenzowałam :)), ale w sklepach ze zdrową żywnością - z pewnością ją znajdziesz :)

      Usuń
  5. Kurczę,żałuje ze próbowałam tylko jednej z nich :c Niedługo pójdę kupie jakaś oraz tego kokosowego Lifebara ;) A ze członkowie mojej rodziny nie przychylnie patrzą na moje zakupy w ekosklpeach,musimy pójść razem żebym miała jakiś pretekst ;)
    Nie żartuje,kiedyś sie przejdę jak będę szła na trening i będę miała trochę czasu ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Idź, idź, bo ukradną Ci tego Lifebara! :D Widziałam też w E. Leclerc na Turystycznej, ale to Ci kompletnie nie po drodze :)

      Usuń
  6. Tez nieczęsto wracam do jedzonych wcześniej słodyczy. Muszą być w promocji albo naprawdę mam nadmiar recenzji, ze ponownie jem je. Nie tyczy się to masła orzechowego, ale to nie słodycz, prawda? :D
    Widziałam czekolady tej marki nie raz w sklepie ze zdrową żywnością. Moje plany zakupu wciąż są jedynie planami.
    Słodycz w deserowej czekoladzie. Lindt ma niemalże taką samą czekoladę w swoim asortymencie w podobnej cenie.
    Ta mnie jakoś nie zaciekawiła, lecz w przyszłości upoluję jedną z Torras.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie - albo promocja, albo wybitnie dobry smak skłaniają mnie do ponownego kupna - w sumie tyczy się to też masła orzechowego, choć ono faktycznie nie należy do słodyczy :D
      Wspomnianej Lindt nie jadłam, a czekolady Torras polecam :)

      Usuń
  7. Mnie ta czekolada kusi, ale czekolady jadam niezbyt często i nawet nie mam swojej ulubionej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A to w takim razie przy okazji możesz ją kupić - skoro nie jadasz jej często, to nie ma sensu specjalnie jej szukać :)

      Usuń
  8. Gorzka, do tego truskawkowa i pozbawiona cukru - super! :) Nie jadam czekolad, ale chętnie bym spróbowała :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciekawa jestem, jakbyś ją odebrała :) Może i Torrasy doczekają się recenzji na Twoim blogu :)

      Usuń
  9. Coś czuję, że by mi smakowała :)

    OdpowiedzUsuń
  10. chętnie bym spróbowała ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Już chyba wspominałyśmy, że maltitolowa seria czekolad Torras nie jest naszym odkryciem ale znajdują się też perełki ;P Z truskawkami nie jadłyśmy ale wyczekując na sezon tych owoców można już się w ten sposób przygotować kubki smakowe :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trochę inny ten smak niż prawdziwych truskawek, ale nie ukrywam, że i tak ta seria mnie urzekła :D

      Usuń
  12. Gorzka czekolada i truskawki... żal byłoby nie skosztować :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie leć do sklepu i kupuj! :D

      Usuń
  13. Wodnistość i łamanie się niezgodnie z rządkami to cechy, które mnie denerwują. Ułamanej tabliczki też nie lubię kupić, ale czasem zdarzy się, że pęknie w drodze czy coś. Torrasy lubię, jednak nie najbardziej ze zdrowych czekolad. Truskawkowa nieszczególnie mnie interesuje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pod względem jakości, najlepiej wypadają czekolady Balance oraz Trapa. Wiem, że pierwszą markę jadłaś - koniecznie spróbuj tej drugiej. Choć i wśród Torrasów są bardzo dobre warianty (mleczna z migdałami, biała z kiwi, biała z truskawkami...) - ale to zależy od preferencji i pewnego przyzwyczajenia :)

      Usuń
  14. Jeszcze nie jadłam tej wersji smakowe ale jestem zachwycona kawowa bananowa i z ziarnami kakao które chrzeszcza pod zębami :) muszę dorwać truskawkową
    Warto też zainwestować w torras w rozmiarze 150 g z żurawiną jest boska podobna do malagi - aż się rozmarzyłam ...
    Od kiedy zaczął mi się sezon egzaminów na aplikacji pożeram gorzkie czekolady na tony ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kawowej nie jadłam, ale ostatnio rozmiłowałam się w kawie, więc kupię :) Bananowej także nie jadłam, choć mnie kusi, a ta z ziarnami kakao nie doczekała się recenzji - dla mnie była zbyt proszkowa i za sucha, zdecydowanie za mało kremowa, ale wiadomo, co kto lubi :)
      O dużej Torras z żurawiną pierwsze słyszę - pewnie jest dostępna online, nie? Brzmi super, choć za malagą nie przepadam (ale to ze względu na alkohol w składzie, którego nie lubię). Korci mnie jeszcze duża Torras z orzechami :)

      Za tydzień właśnie opublikuję wpis o słuchaniu organizmu, w którym właśnie piszę o tym, że w okolicach sesji lub w obliczu sytuacji stresowych, gorzka czekolada idzie u mnie w zatrważającej ilości :D Dobre jest także ziarno kakaowca. O dziwo, kończy się stres - kończy się zachcianka na gorzką czekoladę :D

      Usuń
    2. Dokładnie. Ja nabyłam te ż żurawiną w jednym że sklepów bio w Szczecinie. Tylko raz się na nią natknęłam :(

      Usuń
    3. W Lublinie w bio sklepach jej nie widziałam, a w Wawie w zbyt wielu nie byłam. Ale już przekopałam internet i wiem, gdzie kupić :D

      Usuń