Przychodzę dzisiaj do Was z olbrzymim haulem zakupowym. Patrząc na niego można uznać, że postradałam zmysły w tej Australii (lub jak kiedyś koleżanka z liceum mówiła - "ocipiałam"), ale wyszłam z założenia, że jak już tam jestem i nie wiem, kiedy będę następnym razem, to spróbuję tego, na co mam ochotę. Teoretycznie moja siostra zawsze mi coś może wysłać, ale przesyłki z Australii idą zazwyczaj długo, nie wiadomo, w jakiej formie by to doszło, no i nie chcę jej robić problemu. Niektóre rzeczy zrecenzuję od razu (bo ich konsumpcja miała miejsce jeszcze w Australii), a niektóre doczekają się osobnej recenzji na blogu :)
Quest Bar - Double Chocolate Chunk - 4-5$
QB można znaleźć także w Polsce i to w znacznie niższej cenie (tutaj: 12-15 zł/sztuka), ale osobiście nigdy ich stacjonarnie nie widziałam. Ten smak kupiłam bratu (dostałam hasło: "kup mi coś zdrowego i czekoladowego, nie patrz na pieniądze"), testy przebiegły pomyślnie i krótką notkę na jego temat opublikuję wraz z recenzją mojego Quest Bara w smaku, który znajdziecie w dalszej części haulu.
Avalanche - Sugar Free Drinking Chocolate - 4,5$
Aby ulżyć mojemu bratu w zmianie nawyków żywieniowych (a z niego jest straszny czekoladoholik), kupiłam na wypróbowanie powyższą czekoladę do picia - w składzie znajdziemy erytrol, glikozydy stewiolowe, kakao i ekstrakt wanilii. Producent podaje, że na jeden kubek wystarczą dwie łyżeczki tego proszku, które same w sobie mają ok. 8 kcal. Wypróbowaliśmy. Wrażenia? Zdecydowanie za mało kakao w stosunku do erytrolu. Dwie łyżeczki dają lekko słodki posmak, ale po zwiększeniu ilości - robi się zbyt słodko, zbyt... słono? Dominuje efekt chłodzący erytrolu. Kakao dalej w smaku brak. Powiedziałam bratu, żeby traktował to jako swoisty słodzik, a jak chce więcej kakao, to żeby sobie dosypał zwykłego Deco Morreno ;) W każdym razie, raczej niewarte swojej ceny - lepiej kupić stewię z erytrolem lub ksylitol i kakao.
Slim Secrets, Bare Bar - The Clean Protein Bar, Berries & Cream (ok. 2$)
Jeden z pierwszych moich proteinowych batonów. Nie wiedziałam, za bardzo, czego się spodziewać... Otrzymałam gumę do żucia. Słabą, malinowo-truskawkową, lekko słodką gumę do żucia, nieco mączną i chemiczną. Zdecydowanie nie moje smaki i ponownie się na niego nie skusiłam.
Impressed, Date Night (Mleko migdałowe słodzone daktylami, z cynamonem, wanilią i solą morską) - 3,5$
Cena spora jak za taką buteleczkę (10,5 zł), ale byłam ciekawa i siostra mnie zasponsorowała (za co jej bardzo dziękuję :*). Zawartość buteleczki trzeba było porządnie wymieszać, bo na dnie zbierał się osad migdałowy wraz z cynamonem. Mleko nie było klarowne - czuć było drobniutki "piasek" - pozostałości po zblendowaniu migdałów. Daktyle nadały nieco słodyczy, a całość pięknie podkreślał cynamon. W każdym razie, trochę z ceną zaszaleli i chyba wolałabym sama sobie wykombinować blenderem taki napój. Z tej serii można znaleźć sok marchewkowo-pomarańczowo-imbirowy oraz jakiś zielony - niestety nie pamiętam, co zawierał. Wersja pomarańczowa bardzo przypadła do gustu chłopakowi mojej siostry :)
The Bar Counter, seria High Protein, Dark Chocolate & Almond, 2,8$
Mój drugi baton proteinowy z tej serii, który spróbowałam - pierwszy to był Strawberry Praline, jeśli się nie mylę, i na zdjęcie się nie załapał (w skrócie: był bardzo twardy, proszkowy, nieco "pusty" - taki bardzo lekki w gramaturze/strukturze, ale jednocześnie suchy, lekko chemiczny jeśli chodzi o smak malin i lekko słodki - szału nie było). Ten był zdecydowanie lepszy - wnętrze było takie idealne do żucia, ale nie miało konsystencji gumy. Pod zębami fajnie chrzęściły migdały, a całość świetnie dosłodzona.
Inner Goodness, niesłodzone mleko migdałowe, 1 l - 2,19$ (woda, migdały - 2,5%, skrobia z tapioki, naturalny aromat waniliowy, emulgator, sól, gumy roślinne)
To mleko, w przeliczeniu na naszą walutę, kosztowało ok. 6,6 zł - cena bardzo przystępna. Kupiłam je w Aldi (odpowiednik naszego Lidla) - w Coles czy Woolworths (odpowiedniki Stokrotki czy Carrefoure Market) ceny były mniej-więcej o dolara wyższe. Miało fajny, kremowy smak, lekko migdałowo-waniliowy - idealny do owsianki czy po prostu osłodzony stewią - jako napój chłodzący. Fajny zakup i będę za nim tęsknić.
Soleil, bezcukrowy i beztłuszczowy jogurt o smaku mango i brzoskwini (2x150 g)
Jogurty bez cukru, słodzone aspartamem i acesulfamem K, znajdziemy także w Polsce (Jogobella 0% czy Jogobella light; także Tesco ma swoją serię jogurtów do picia 0%). Rzadko po nie sięgam ze względu na wspomniane słodziki... Ale przyznam, że czasem się skuszę. Jogurt miał nieco wodnistą konsystencję (właśnie jak Jogobella 0%), gdzieniegdzie napotykało się na kosteczki brzoskwini, co przypominało mi typowo cukrowe jogurty. Mango w smaku nie wyczułam. Ale było całkiem okej. Zakupu nie ponowiłam :)
Sakata, pełnoziarniste ryżowe krakersy, kwaśna śmietanka i szczypiorek - 1,2$
Skład jest całkiem okej (ryż ok. 80-85%, olej, sól i przyprawy, cukier - skład piszę z głowy ;)). Krakersy nie przypominają takich mini wafelków ryżowych typu Pop Cool Snack czy Błonnikowych - po prostu są to krakersy wypiekane z mąki ryżowej. Smak przypomina chipsy fromage (które uwielbiałam <3). Fajna przekąska, choć do niskokalorycznych nie należy.
ProteinFX, Lo Carb, Crunchy protein bar, miód, migdały i mleczna czekolada (ok. 2,5$)
ProteinFX, Lo Carb, Crunchy protein bar, Rocky Road i mleczna czekolada (ok. 2,5$)
Systemax, High Protein snack, choc fudge (ok. 2$)
Ich smak jeszcze przede mną :)
Tetley, herbata Rooibos z cynamonem, skórką pomarańczy, kardamonem i lukrecją - 2,5$
Ponieważ wypiłam siostrze całą paczkę podczas mojego pobytu u niej, nie mogłam nie zakupić opakowania do domu :) Lekko słodki (choć bez cukru) i korzenny Rooibos, z nutą pomarańczy idealnie sprawdzi się na jesienne i zimowe wieczory. Dobry także z mlekiem - a'la bawarka :)
The Bar Counter, seria Gluten free, baton Salted Caramel, Quinoa & Chia (2,5-2,8$; batony z tej serii kupowałam w promocji 2 za 4$)
The Bar Counter, seria No Added Sugar, baton Milk Chocolate & Hazelnut
The Bar Counter, seria No Added Sugar, baton Dark Chocolate & Cherry
The Bar Counter, seria High Protein, baton Chocolate Brownie Crunch
The Bar Counter, seria High Protein Indulge, baton Creamy Peanut Butter with Decadent Chocolate & Enriched with Maca - 3$
Naturally Nood, baton Smoosh'd Bar, Cocoa Lamington (2,5$)
Naturally Nood, baton Smoosh'd Bar, Cocoa& Orange Tango
Naturally Nood, baton Smoosh'd Bar, Cheeky Cocoa
Well Naturally, No sugar Added, gorzka czekolada (70%) z migdałami
Well Naturally, No sugar Added, mleczna czekolada z bakaliami
Emma & Toms, Life Bar Cacao & Coconut, 3$
Emma & Toms, Chia Bar, Cacao, 3$
ProteinFX, Lo Carb Protein Bar, Choc Honey Comb (2,05$)
Quest Bar, Chocolate Brownie (4-5$)
Slim Secrets, Afternoon Snack-Attack!, baton proteinowy Choc Caramel Decadence
BodyTrim, Low Carb, Choc Apricot Crunch
5 rzeczy z powyższej listy już próbowałam i pojawi się oddzielna recenzja :)
The Bar Counter, seria No Added Sugar, baton White Chocolate, Blueberry & Almond
Healthiers, No Added Sugar, mleczna czekolada z orzechami laskowymi
Healthiers, No Added Sugar, mleczna czekolada z kremowym środkiem
Healthiers, No Added Sugar, gorzka czekolada z solonym karmelem
Macro, Snack Bit - "kulka mocy" z nerkowcami, żurawiną i amarantusem oraz druga - z migdałami i morelami
Well Naturally, No sugar Added, gorzka czekolada (70%) z wiśnią
Well Naturally, No sugar Added, gorzka czekolada (70%) z pomarańczą
To już wszystkie moje jedzeniowe zakupy, które poczyniłam. Wiadomo - nie kupowałam tylko jedzenia :) Ale kosmetyki i pamiątki nie bardzo wpisują się w tematykę bloga. Muszę też przyznać, że ciuchy i kosmetyki są tam dosyć drogie... Generalnie ceny są spore, nawet w stosunku do zarobków. Lecz asortyment zdrowej żywności na pewno jest atrakcyjny i niespotykany w Europie - stąd takie zaopatrzenie :D Trzeba, jednak, czytać dokładnie składy, bo dużo rzeczy uchodzi za zdrowe i ma piękne etykiety oraz nazwy (często zawierające w sobie "Nuts", "Oats", "Fat free", "Low carb", "High Protein", "Organic"), a tak naprawdę nafaszerowane są cukrem. Ewentualnie margaryną.
Co Was najbardziej ciekawi z tego haulu? Na co byście się zdecydowali, gdybyście byli w Australii? Co byście chcieli dostać w Polsce?