poniedziałek, 19 grudnia 2016

Lavica Gourmet, Vege Pasztet z czarnuszką - Recenzja

Choć VegePasztet z suszonymi pomidorami, siemieniem i słonecznikiem bardzo mi smakował, to zwlekałam ze spróbowaniem wersji z czarnuszką i zostawiłam ją na sam koniec. Jak wiecie z posta o stosowanych przeze mnie superfoods, piję rano olej z czarnuszki, którego smak nie jest najlepszy, ale można się do niego przyzwyczaić. Wyraźna pikanteria, specyficzny aromat i pewna gorycz, która na długo pozostaje w buzi - to cechy charakterystyczne tego zdrowego ziarenka. Czy było go czuć w pasztecie?

Pierwsze wrażenie
Opakowanie jest identyczne jak w poprzednim wariancie - różni się jedynie szata graficzna. Na jasnym tle (ecru) widnieje śliczny kwiat czarnuszki, a zielono-ziemisty prostokąt stanowi tło dla nazwy produktu. Tył wieńczą informacje o wartościach odżywczych oraz składzie produktu. Po usunięciu kartonika moim oczom ukazuje się pomarańczowy pasztet w aluminiowej foremce, otoczonej folią. Ponownie, wytrącił się płyn przypominający olej, ale po otwarciu wiem, że to naturalne soki oddane przez warzywa. Piękny kolor pochodzi od marchewki, której małe cząstki można wyróżnić w strukturze smarowidła. W oczy kontrastowo rzucają się czarne ziarenka czarnuszki. Pachnie zdecydowanie cieciorką i gotowanymi jarzynami. Wydaje mi się także, że delikatnie wyczuwam cebulę, choć w składzie jej nie podano.
Konsystencja jest bardziej zwarta od wariantu pomidorowego, jednak absolutnie mi to nie przeszkadza. Nie rozprowadza się, co prawda, na kanapce jak mus, ale też nie zwija się jak tradycyjny, mięsny pasztet (mam na myśli taki pieczony - nie z plastikowych pojemniczków ;)). Nie wspomniałam o tym w poprzedniej recenzji, ale bardzo jestem ciekawa - jakich przypraw użyto? Nie umiem dobrze rozpoznawać aromatów (chyba że są mooocno wyczuwalne), więc nie wiem, czego oczekiwać - gałki muszkatołowej? Ziela angielskiego? Gdyby użyto ich naprawdę dużo (tak, że zdominowałyby smak, a nie podkreślały), na pewno bym je wyselekcjonowała, niemniej jednak całość nie byłaby tak apetyczna.

Smak
Przejdźmy zatem do najprzyjemniejszej części - degustacji ;) Pierwsze, co czuję, to pewną suchość ciecierzycy - nie takiej niedogotowanej, tylko charakterystycznej i typowej dla strączków, lekko mączną. Potem delikatnie do głosu dochodzi marchew i... no właśnie, wydaje mi się, że bardzo subtelnie czuję cebulkę. Ponownie wyłania się pewna proszkowatość kaszy jaglanej, ale wydaje mi się, że w mniejszym stopniu niż w pomidorowym wariancie. Całość jest dla mnie przyjemnie słona (może odrobinkę za słona) i świetnie komponuje się z razowym chlebem i warzywami (zwłaszcza z papryką!). Nie wyczuwam aromatu czarnuszki, co jest zdecydowanie plusem :) Pasztet jest tak smaczny, że z przyjemnością zjadłam połowę na raz razem z warzywami i dobrym, świeżym pieczywem :) Naprawdę, jestem pod ogromnym wrażeniem jakości i smaku tych wegańskich cudowności!

Prozdrowotność
Jak wiecie, ciecierzyca jest bardzo dobrym źródłem błonnika, węglowodanów złożonych oraz białka, ale także potasu, który pozwala uregulować ciśnienie krwi. Ponadto zawiera także żelazo (które najlepiej wchłania się z produktami bogatymi w wit. C) i witaminy z grupy B. Syci na długo i ma niski indeks glikemiczny. Czarnuszka, natomiast, działa przeciwwirusowo, przeciwbakteryjnie i przeciwzapalnie, wzmacnia naturalną odporność organizmu, pozwala przywrócić równowagę hormonalną. Działa także oczyszczająco. Tak naprawdę ma tyle właściwości i zalet, że nie jestem w stanie ich wymienić, niemniej jednak warto o niej poczytać i włączyć do swojego jadłospisu. Stanowi ona jedynie 1% składu pasztetu, więc nie oczekujmy, że nagle magicznie nas odmłodzi, uzdrowi i sprawi, że będziemy nieśmiertelni ;) Niemniej jednak to dobra opcja na przemycenie jej do jadłospisu.

Skład: ciecierzyca 60%, kasza jaglana, marchew, pietruszka korzeń, olej rzepakowy, czarnuszka 1%, sól, przyprawy
Kaloryczność: 156 kcal/100 g (343 kcal/opakowanie 220 g)
Dostępność: Sprawdź posta wprowadzającego
Cena: 10-11 zł
Ocena: 6/6
Inne warianty smakowe: z suszonymi pomidorami, słonecznikiem i siemieniem lnianym, żurawina z chia i ostropestem

Wpis sponsorowany. Współpraca nie ma wpływu na rzetelność opinii.

25 komentarzy:

  1. Lubie takie pasztety,z orzyjemsnocia bym spróbowała,szczegolnie jak lubię czarnuszkę :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O rety, serio ją lubisz? xD Mnie swoim smakiem nie przekonuje, ale tutaj nie była wyczuwalna, więc pasztet mi bardzo smakował :)

      Usuń
  2. na pewno z chęcią bym spróbowała :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może będziesz mieć ku temu okazję :)

      Usuń
  3. Na pasztet bym się chyba nie skusiła, choć czarnuszkę szanuję :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ze względu na samą czarnuszkę byś się nie skusiła? :D

      Usuń
  4. Z chęcią bym spróbowała choć przypuszczam, że byłby za słony :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sól w odpowiednich ilościach nie jest taka zła :) Zawsze mogłabyś zjeść np. z marchewką czy papryką, które by zrównoważyły słoność. Hummus był bardziej słony :)

      Usuń
    2. Masz rację, tylko ja w ogóle odzwyczaiłam się od soli, wiec nawet najmniejsza ilość mi przeszkadza :)
      Tona warzyw do pasztetu? Nie ma problemu ;)

      Usuń
  5. W moim codziennym menu pasztet występuje naprawdę rzadko. Do tych zwyczajnych się zraziłam, a te vege... nie każdy mi smakuje. Z chęcią bym zjadła taką kromeczkę z tym zaproponowanym przez Ciebie. Wydaje się naprawdę smakowity, a jego prozdrowotność dodatkowo mnie przekonuje.
    Pozdrawiam ciepło. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja kupnych mięsnych pasztetów raczej nie jadam - jak już, to robię z mamą drobiowy (np. z mięsa i warzyw z rosołu), który jest przepyszny :) To jedyne kupne wege pasztety, które jadłam i naprawdę mi smakowały, ale kwestia jest tego, czy ktoś lubi strączki i takie przyprawy :)
      Pozdrawiam również!

      Usuń
  6. Nie przepadam za czarnuszką, ale taki pasztet raczej by mi smakował, tak jak hummus z czarnuszką :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też myślę, że przypadłby Ci do gustu :)

      Usuń
  7. Chętnie wypróbuje nigdy nie jadłam...:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że będzie smakowało :)

      Usuń
  8. Nigdy nie jadłam takiego vege pasztetu, ale zapowiada się interesująco :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warto spróbować dla różnorodności i urozmaicenia codziennego menu :)

      Usuń
  9. Kupiłam w końcu ich pasztet, ale jakoś mnie nie powalił. Jadłam ten z żurawiną i strasznie mulił :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz większe doświadczenie w tego typu produktach, więc może więcej wymagasz :D Nie wiem, tego akurat nie jadłam, ale te, które otrzymałam w ramach współpracy były naprawdę bardzo dobre.

      Usuń
  10. Uwielbiam takie wege pasty, pasztety na kanapki, jem je na potęgę :P Chętnje bym tego spróbowała, ogólnie to nie mam żadnych wspomnień z czarnuszką, bo nigdy jej nie jadłam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czarnuszkę warto spróbować, żeby wyrobić sobie opinię - a jeśli Ci zasmakuje, to tym lepiej dla Ciebie, bo jest naprawdę bardzo zdrowa :) Tutaj nie czuć jej tak mocno, więc naprawdę bardzo mi ten pasztet smakował. Nawet moja mama się zachwyca wege pasztetami i hummusem! :D

      Usuń
  11. Pamiętam jak pierwszy raz próbowałam czarnuszkę, od razu mnie zachwyciła. Pasztet wygląda zachęcająco :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, czyli znajdą się i miłośnicy czarnuszki :) Myślę, że bardzo by Ci smakował.

      Usuń
  12. Podoba nam się ten pasztet ze składu i również wnioskowałybyśmy, że z czarnuszką będzie najlepszy bo bardzo ją lubimy :)
    My pijemy rano na czczo olej z pestek dyni, który nam smakuje ale myślimy o tym z czarnuszki ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pamiętam o tym oleju i muszę go w końcu kupić, żeby spróbować :p Mam nadzieję, że uda Wam się zasmakować w tych produktach :)

      Usuń