piątek, 30 września 2016

Lavica Gourmet, Raw SunBite Banan & Chia z białkiem konopi - Recenzja

Mam za sobą całkiem sporo spróbowanych surowych batonów, ale niezwykle interesujące połączenie składników sprawiło, że z paczuszki otrzymanej od Lavica Gourmet postanowiłam sięgnąć w pierwszej kolejności po wersję bananową z chia. Białko konopne jest dla mnie nieco egzotyczne (nigdy go nie próbowałam), niemniej jednak suszone banany uwielbiam, toteż z przyjemnością postanowiłam delektować się tym batonem :)

Pierwsze wrażenie
Słodycz okala plastikowe opakowanie, otulone papierową etykietą w dwóch odcieniach żółci, co nawiązuje do "tematu przewodniego" batona. U góry widzimy nazwę, a na dole większą czcionką widnieje wariant smakowy. Bardzo prosta kombinacja, ale w takiej prostocie tkwi piękno :) Tył wieńczy skład oraz tabela kalorii,
Po wyjęciu z opakowania moim oczom ukazał się typowy brązowy, daktylowy ulepek, w którego masie wyraźnie przebijają nasiona chia, konopi oraz kawałki orzechów. Zapach? Słodki od daktyli, delikatnie czuję także pewną goryczkę orzechów włoskich, a w tle subtelnie majaczy zapach suszonego banana - nie jest on jednak wyraźny i nachalny. Naciskając baton, czuję bardzo twardą i zwartą bryłkę, jednak nie miałam większych trudności z wbiciem się weń nożem. Czas na posmakowanie :)

Smak
Wgryzienie się nie stanowiło, o dziwo, problemu - baton okazał się być przyjemnie miękki. Nieco kruszył się (prawdopodobnie za sprawą orzechów i nasion), ale nie przeszkadzało to zanadto w konsumpcji. Poczułam subtelną umiarkowaną słodycz daktyli, które zazwyczaj odgrywają pierwsze skrzypce w takich słodyczach (bowiem stanowią ich bazę). Następnie bardzo delikatnie zawitał do mnie aromat bananów, ale przyznam, że musiałam się trochę wysilić, by go poczuć ;) Pod zębami wyraźnie chrupie chia, a następnie orzechy. Czuję także specyficzny, chłodzący efekt i zastanawiam się, czego to jest zasługa? Nie jest to nic nieprzyjemnego, a wręcz przeciwnie, bo dzięki temu baton nie zamula. Może to konopia? Ciężko mi stwierdzić, skoro nigdy tego nie próbowałam. Obawiałam się, że mogę czuć goryczkę orzechów włoskich, ale nic takiego nie miało miejsca. Idealnie współgrały z daktylami i żałuję, że tak rzadko producenci sięgają po nie w swoich batonach - za to ogromny plus :)

Potencjał prozdrowotny
Baton dostarcza sporo tłuszczu (19,4 g/100 g przy 48 g węglowodanów), a także białka (12 g/100 g produktu). W ogromnej mierze są to NNKT Omega-3 wspomagające procesy myślenia, odporność, a także nastrój. Ich źródłem są nasiona chia i orzechy włoskie. Znajdziemy tutaj także potas (którego dostarczają banany i daktyle), który usprawnia pracę układu krwionośnego, ale także białko roślinne. Na pewno będą z niego zadowoleni weganie, osoby z nietolerancją glutenu oraz laktozy, ale także "wszystkożercy" - tak jak ja :) Całość jest naprawdę smaczna i godna uwagi. Serdecznie polecam!

Skład: daktyle, orzechy włoskie, migdały, banan (22%), nasiona chia (4%), białko konopi (10%)
Kaloryczność: 410 kcal/100 g (205 kcal/50 g)
Dostępność: Sprawdź wpis wprowadzający
Cena: 6-7 zł
Ocena: 6/6
Inne warianty smakowe: Supergreens (chlorella i spirulina), Baobab&Mango, Kakao&Maca, Moringa&Ananas, Superberry (jagody goji i żurawina), Kokos&Lucuma
Wpis sponsorowany. Współpraca nie ma wpływu na rzetelność recenzji

środa, 28 września 2016

Dyniowe muffinki drożdżowe - bez mleka i jajek




Na jesienną słotę nic nie robi lepiej, niż słodziutki, ciepły wypiek w towarzystwie filiżanki gorącej herbaty :) Piszę tego posta w jeden z wrześniowych, deszczowych i ponurych dni, kiedy to nie mogę pójść na spacer ani wygrzewać się na słońcu. Dozę jego złocistych promieni odnajduję w dyniowych muffinkach, które swoją pomarańczową barwą rozpromieniają szarości :) Przepis jest wdzięczny jeśli chodzi o modyfikacje ze względu na dietę wegańską czy nietolerancję laktozy (odpowiednią informację podaję w składnikach), a dodatkowo drożdżowe miseczki możecie nadziać czymkolwiek chcecie :) Mus sprawia, że ciasto jest puszyste, mięciutkie i wilgotne, a przy tym bardzo aromatyczne i zdrowe (dynia jest świetnym źródłem betakarotenu). Nie dodajemy rafinowanego cukru ani margaryny, a połowę mąki zamieniamy na graham, dzięki czemu dostarczymy cennego błonnika. To chyba mój najlepszy drożdżowy wypiek, dlatego dzielę się nim z Wami tutaj - na blogu. Mam nadzieję, że spróbujecie i będzie Wam smakowało - gorąco polecam! (Kaloryczność jednej muffinki zależy od dodatków i wynosi ok. 110 kcal.)


Składniki ciasta (6 muffin):

  • 60 g mąki pszennej typ 550
  • 60 g mąki pszennej graham typ 1850
  • 15 g oleju kokosowego (lub masła)
  • 20 g erytrolu ze stewią (lub innego dosładzacza)
  • 75 g musu z pieczonej dyni (2 łyżki)
  • 5 g miodu (1 łyżeczka) - w wersji wegańskiej melasa, cukier kokosowy, nektar kokosowy, syrop z agawy lub ewentualnie cukier trzcinowy
  • 1/3 łyżeczki suszonych drożdży
  • mąka do podsypywania
Wypełnienie: 60 g jabłka pokrojonego w kostkę, szczypta cynamonu na każdą z muffinek; w wersji niewegańskiej polecam także 50 g twarogu półtłustego zmieszanego z pół łyżeczki erytrolu i dwoma kroplami aromatu pomarańczowego (lub skórką z pomarańczy); można także dodać bakalie (orzechy, rodzynki, morele, śliwki, figi...)

W misce mieszamy mus z miodem, drożdżami i olejem kokosowym, dodajemy łyżkę mąki. Intensywnie mieszamy i wsypujemy resztę mąki. Zagniatamy w kulkę. Uwaga! Ciasto będzie dość klejące i niezbyt zbite. Nie przejmujcie się tym. Przykrywamy ściereczką i odstawiamy na godzinę w ciepłe miejsce, aż podwoi swoją objętość. Po tym czasie ponownie całość mieszamy (ciasto jest puchate i klejące), podsypując trochę mąki (ok. łyżki), jeśli jest to konieczne. Im dłużej wyrabiamy, tym bardziej klejące jest ciasto i tym więcej mąki będziemy potrzebować, dlatego polecam raczej krótkie wyrabianie.
Ciasto dzielimy na 6 części. Z każdej formujemy kulkę, a z kulki placuszek, którym wylepiamy dno i brzegi foremki na muffinki, tworząc miseczkę. Do wnętrza dajemy najpierw po łyżeczce twarogu z erytrolem i aromatem pomarańczowym (lub pomijamy ten krok), dalej bakalie (jeśli ich używamy) i kawałki pokrojonego jabłka. Całość posypujemy cynamonem i pieczemy 25-30 minut w 190-200 stopniach Celsjusza (musicie obserwować, jak ciasto się zachowuje i ewentualnie zmniejszyć temperaturę - mam piekarnik gazowy, nie nagrzewałam go przed włożeniem muffinek). Wyłączamy i pozostawiamy jeszcze chwilę w piekarniku.
Smacznego!

poniedziałek, 26 września 2016

Terrasana, masło orzechowe 4-mix - Recenzja oraz współpraca z biogo.pl


 W ramach współpracy ze sklepem ze zdrową żywnością biogo.pl (o czym dowiecie się poniżej), otrzymałam masło orzechowe firmy Terrasana składające się z czterech rodzajów orzechów: ziemnych, nerkowca, laskowych oraz migdałów. Słyszałam wiele dobrego na temat produktów tej firmy i długo wahałam się, który z nich wybrać :) Mam nadzieję, że kiedyś przyjdzie mi wypróbować wszystkie, tymczasem zdecydowałam się na połączenie wielu w jeden :)


Słoiczek jest solidny, szklany, a etykieta bardzo estetyczna. Na pięknym, zielonym tle widnieje duży ciemnozielony napis "4-Mix peanuts & nuts", który najzwyczajniej w świecie informuje nas o tym, z jakim produktem mamy do czynienia ;) Obok znajduje się grafika użytych orzeszków - arachidy, migdały, nerkowce oraz orzech laskowy, a w prawym górnym rogu napis "bio-organic". Polska etykieta, umieszczona na wieczku, mówi, że użyte surowce pochodzą z upraw ekologicznych. Produkt jest w 100% wegański, bez dodatku cukru, soli oraz tłuszczy.

Po otwarciu słoiczka widzę, że wytrącił się olej z orzechów - jednak wystarczy całość zamieszać, by uzyskać jednolitą masę. Ku mojemu zdziwieniu, całość jest bardzo lejąca (jeszcze nie spotkałam się z tak lejącym masłem orzechowym), ale idealnie gładka. W karmelowej masie widać drobne, brązowe kropki - zapewne łupiny migdałów lub orzechów laskowych. W zapachu wyraźnie dominują arachidy (stanowiące 55% składu), potem wyczuwam subtelną nutę orzechów laskowych i migdałów (jednak nie taką, jak np. w nugatowych pralinach czy czekoladach). W smaku także najbardziej wyczuwam orzechy ziemne, ale i lekką słodycz nerkowców oraz charakterystyczną nutę orzechów leszczyny. Na języku po połknięciu pozostaje delikatny posmak migdałów, ale zdecydowanie są to mało dominujące aromaty. Czuję również subtelną goryczkę, która jest wywołana obecnością brązowych skórek. Masło jest bardzo sycące i klejące, ale dobrze rozprowadza się na kanapkach. Świetnie komponuje się z dżemami (zwłaszcza domowymi powidłami z eko węgierek - moja mama dostała 6 kg od znajomego ze wsi, najpierw je dusiła, a potem 3 dni piekła - wyszły idealnie gęste i słodziutkie, bez cukru!), ale także na pewno sprawdzi się z placuszkami lub naleśnikami.

Masło orzechowe jest bardzo dobrym źródłem roślinnego białka (26,4 g/100 g), tłuszczu (51,3 g/100 g) oraz błonnika (6,7 g/100 g), dlatego idealnie sprawdza się w diecie wegan, ale także osób wszystkożernych (czego jestem przykładem :D). Mnie bardzo smakowało takie połączenie i na pewno chętnie sięgnę po inne produkty tej firmy.
Skład: prażone orzechy ziemne (55%), prażone orzechy (45% - nerkowca, laskowe, migdały)
Kaloryczność:  612 kcal/100 g
Dostępność: sklepy ze zdrową żywnością, biogo.pl
Cena: 23,28 zł/słoiczek 250 g
Ocena: 5/6
A w mojej paczuszce od biogo.pl, oprócz masła, znalazłam:

oraz katalog kosmetyków Sylveco i lnianą torbę na zakupy.

Spodziewajcie się przepisów i recenzji, a za szybką przesyłkę (zamówienie zostało zrealizowane w 2 dni!) oraz dobrze zabezpieczone produkty (bałam się o potłuczenie masła - niepotrzebnie) bardzo dziękuję sklepowi biogo.pl. Zapraszam Was do odwiedzenia ich strony internetowej oraz profilu na facebooku.

Wpis sponsorowany. Współpraca nie ma wpływu na opinię i rzetelność recenzji.